A
A
A
11.11.2009
Po 123 latach zaborów trudno było stworzyć jednorodny organizm państwowy, ze zlepka trzech zupełnie różnych organizmów. Inne nawyki, przyzwyczajenia, odmienna organizacja i administracja, zróżnicowanie gospodarcze, różnice kulturowe - nie sprzyjały zjednoczeniu. Oczywiście przetrwała polskość, ale również w zróżnicowanym stopniu. A, że przyzwyczajenie jest drugą naturą, trudno się dziwić, że naleciałości z zaborów często brały górę. Trzeba też pamiętać, że Polska rodziła się po prawie dwóch pokoleniach nieistnienia, a może trzeba powiedzieć istnienia w podziemiu i w wyobraźni, co absolutnie nie ułatwiało sprawy. Zupełnie inaczej żyło się w czasie zaborów w Galicji, inaczej w zaborze pruskim, a jeszcze inaczej w zaborze rosyjskim. Niemniej jednak Polska tworzyła się na nowo. Walczono z problemami gospodarczymi, między innymi brakiem węgla, który był potrzebny do odbudowy gospodarki, z inflacją, z analfabetyzmem i wieloma innymi. Ciągle istniało zagrożenie ze strony sąsiadów, a okres ten nie był wolny od działań wojennych.
Mimo tych przeciwności udało się zbudować Państwo Polskie. Szóste pod względem liczby ludności oraz pod względem wielkości państwo w Europie. Zaczynało się dobrze dziać w gospodarce – reforma Grabskiego, stabilizująca polską walutę, budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego oraz portu w Gdyni, to fakty, o których do dziś pamiętamy. Polacy zaczynali być znani na arenie światowej. Były sukcesy sportowe – polscy olimpijczycy z honorem bronili barw biało-czerwonych. Janusz Kusociński, Halina Konopacka, Stanisława Walasiewicz - tych złotych medalistów olimpijskich wspominamy po dziś dzień. Polacy mieli też swojego laureata Nagrody Nobla – Władysława Reymonta. Polska państwowość umacniała się. Rozwijała się kultura i nauka, powszechniejszy był dostęp do oświaty. Ówcześni Polacy rozumieli, że tylko w ten sposób mogą nadrobić zaległości czasu zaborów i umocnić swoją pozycję w Europie, która nie była wolna od wewnętrznych wstrząsów. Nauczeni doświadczeniem ponadwiekowej zależności od obcych mocarstw, zdawali sobie sprawę z tego, że niepodległość nie jest dana raz na zawsze, i że trzeba ją chronić i wzmacniać. Niestety czas wielkiego kryzysu światowego oraz wewnętrzne spory nie pomagały w dążeniu do budowania silnego państwa. A potem nadszedł rok 1939 i wszystko to, co zdołano stworzyć w krótkim, zaledwie dwudziestoletnim okresie, legło w gruzach.
I znowu Polacy musieli walczyć o niepodległość. Koniec wojny nie przyniósł całkowitej wolności. Budowanie państwa na zasadach określonych porządkiem jałtańskim, dla wielu Polaków było nie do zaakceptowania. Toteż mniej więcej, co dziesięć lat podejmowano próby
jego zburzenia. Rok 1956, 1968, 1970, 1980 – daty polskich zrywów niepodległościowych w najnowszych dziejach Polski. Różne były przyczyny i skutki tych zrywów, ale powód był zawsze jeden – pragnienie wolności i życia w kraju, o którym Polacy sami będą decydować. Czy po prostu, żeby „Polska była Polską”. Trzeba było wielu trudnych lat, trudnych wyborów i decyzji, aby wreszcie ziściło się marzenie Polaków o w pełni wolnej i niepodległej Polsce. Trzeba było wielkiego nauczyciela - Jana Pawła II, Polaka, który swoich rodaków natchnął nadzieją i pokazał, że niemożliwe jest możliwe.
11 listopada – święto niepodległości, jaki ma dzisiaj sens i wymiar? Nie musimy już przecież walczyć o wolność kraju, żyjemy w wolnej, niepodległej, w pełni demokratycznej Polsce. Czy więc to święto jest tylko okazją do okolicznościowych akademii, parad i wieczornic? Zapewne niezmiernie ważny jest jego wymiar pedagogiczny – przypomnienie o historii, wspomnienie Polaków, którzy poświęcili życie dla kraju - w kształtowaniu postaw patriotycznych młodzieży. I nie tylko młodzieży, gdyż wydaje się, że coraz bardziej potrzeba takich przypomnień, bo współczesność nie sprzyja kultywowaniu tradycji i patriotyzmu. Jest to dobra okazja do częstego powtarzania słowa Ojczyzna i tłumaczenia jego sensu.
Obecnie słowa wolność i niepodległość mają inny wymiar, ale sens pozostaje zawsze taki sam. Polska nie musi walczyć o niepodległość w wymiarze dosłownym, nikt z nas nie musi poświęcać swego życia dla odzyskania wolności kraju. Teraz jest to bardziej wymiar ekonomiczny, światopoglądowy, polityczny. Warto przełożyć na język współczesności historię i tradycję pokoleń Polaków, walczących o niepodległość i wolność, warto przypominać o minionych zdarzeniach i warto mówić o tym, po co Ci ludzie to robili. Trzeba to robić, aby zachować pamięć, ale i po to, żeby „Polska była Polską” we współczesnym świecie.
„Żeby Polska była Polską”
- O milczącej zgodzie rządu - Beata Szydło porannym gościem Radia Kraków
- 10. rocznica nadania Janowi Pawłowi II tytułu Honorowego Obywatela Ziemi Oświęcimskiej
- X-lecie Powiatu Chrzanowskiego
- Co dalej z mediami publicznymi?
- Prawo i Sprawiedliwość: powołano Zespół Pracy Państwowej
- Interpelacja w trosce o obecnych i przyszłych podopiecznych domów pomocy społecznej w Polsce
- Jubileusz Zespołu „Tęcza”
- Park Świętego Mikołaja
- 54. posiedzenie Sejmu RP
- Międzynarodowy Dzień Studenta
- Wywłaszczeni przez Auschwitz
- Spóźnione roszczenia
- Uroczyste otwarcie Jednostki Ratowniczo- Gaśniczej PSP w Andrychowie
- Oblicza patriotyzmu
- 717. rocznica lokacji miasta Zator
- Wspólne stanowisko Śląska i Małopolski w sprawie przebiegu drogi ekspresowej S1
- Poseł pyta o koleje losów torów i nasypów
- Węzeł Rudno- martwy zapis czy wdrażana etapowo inwestycja?
- Podwyżka opłat za przejazd autostradą A4?
- Brak konkretów w odpowiedziach Ministerstwa Zdrowia
- Życzenia z okazji dnia św. Huberta- patrona myśliwych
11 listopada 1918 roku Polska odzyskała niepodległość. Po dziesiątkach lat zaborów, nareszcie Naród polski stał się niezawisły. Czy możemy sobie dzisiaj, my współcześni Polacy, wyobrazić atmosferę tamtego czasu? Zapewne była wielka radość, wielkie plany i nadzieje. Rzeczywistość okazała się trudniejsza niż marzenia. Rozbite państwo, brak zaplecza instytucjonalnego i gospodarczego, dramatyczne zróżnicowanie ekonomiczne i społeczne, bieda – to nie były sprzyjające warunki do budowy silnego kraju. Zapewne nakładały się na to spory polityczne oraz skomplikowana sytuacja w stosunkach zagranicznych. Sąsiadujące mocarstwa niechętnie godziły się na zmianę mapy politycznej Europy, a już na pewno nie miały ochoty wspierać odbudowującej się Polski. Pewnie też większość Polaków, pochłonięta trudami codzienności nie bardzo nawet zdawała sobie sprawę z sytuacji i angażowała się w budowanie Polskiego Państwa Niepodległego. Jak to zazwyczaj bywa odpowiedzialność w takich sytuacjach spoczywa na elitach politycznych i intelektualnych. Te pierwsze były skłócone, te drugie zbyt słabe, aby odegrać znaczącą rolę. A jednak Polska rodziła się na arenie światowej, w bólach, wstrząsana coraz to nowymi problemami, ale jednak powstawała.
Po 123 latach zaborów trudno było stworzyć jednorodny organizm państwowy, ze zlepka trzech zupełnie różnych organizmów. Inne nawyki, przyzwyczajenia, odmienna organizacja i administracja, zróżnicowanie gospodarcze, różnice kulturowe - nie sprzyjały zjednoczeniu. Oczywiście przetrwała polskość, ale również w zróżnicowanym stopniu. A, że przyzwyczajenie jest drugą naturą, trudno się dziwić, że naleciałości z zaborów często brały górę. Trzeba też pamiętać, że Polska rodziła się po prawie dwóch pokoleniach nieistnienia, a może trzeba powiedzieć istnienia w podziemiu i w wyobraźni, co absolutnie nie ułatwiało sprawy. Zupełnie inaczej żyło się w czasie zaborów w Galicji, inaczej w zaborze pruskim, a jeszcze inaczej w zaborze rosyjskim. Niemniej jednak Polska tworzyła się na nowo. Walczono z problemami gospodarczymi, między innymi brakiem węgla, który był potrzebny do odbudowy gospodarki, z inflacją, z analfabetyzmem i wieloma innymi. Ciągle istniało zagrożenie ze strony sąsiadów, a okres ten nie był wolny od działań wojennych.
Mimo tych przeciwności udało się zbudować Państwo Polskie. Szóste pod względem liczby ludności oraz pod względem wielkości państwo w Europie. Zaczynało się dobrze dziać w gospodarce – reforma Grabskiego, stabilizująca polską walutę, budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego oraz portu w Gdyni, to fakty, o których do dziś pamiętamy. Polacy zaczynali być znani na arenie światowej. Były sukcesy sportowe – polscy olimpijczycy z honorem bronili barw biało-czerwonych. Janusz Kusociński, Halina Konopacka, Stanisława Walasiewicz - tych złotych medalistów olimpijskich wspominamy po dziś dzień. Polacy mieli też swojego laureata Nagrody Nobla – Władysława Reymonta. Polska państwowość umacniała się. Rozwijała się kultura i nauka, powszechniejszy był dostęp do oświaty. Ówcześni Polacy rozumieli, że tylko w ten sposób mogą nadrobić zaległości czasu zaborów i umocnić swoją pozycję w Europie, która nie była wolna od wewnętrznych wstrząsów. Nauczeni doświadczeniem ponadwiekowej zależności od obcych mocarstw, zdawali sobie sprawę z tego, że niepodległość nie jest dana raz na zawsze, i że trzeba ją chronić i wzmacniać. Niestety czas wielkiego kryzysu światowego oraz wewnętrzne spory nie pomagały w dążeniu do budowania silnego państwa. A potem nadszedł rok 1939 i wszystko to, co zdołano stworzyć w krótkim, zaledwie dwudziestoletnim okresie, legło w gruzach.
I znowu Polacy musieli walczyć o niepodległość. Koniec wojny nie przyniósł całkowitej wolności. Budowanie państwa na zasadach określonych porządkiem jałtańskim, dla wielu Polaków było nie do zaakceptowania. Toteż mniej więcej, co dziesięć lat podejmowano próby
jego zburzenia. Rok 1956, 1968, 1970, 1980 – daty polskich zrywów niepodległościowych w najnowszych dziejach Polski. Różne były przyczyny i skutki tych zrywów, ale powód był zawsze jeden – pragnienie wolności i życia w kraju, o którym Polacy sami będą decydować. Czy po prostu, żeby „Polska była Polską”. Trzeba było wielu trudnych lat, trudnych wyborów i decyzji, aby wreszcie ziściło się marzenie Polaków o w pełni wolnej i niepodległej Polsce. Trzeba było wielkiego nauczyciela - Jana Pawła II, Polaka, który swoich rodaków natchnął nadzieją i pokazał, że niemożliwe jest możliwe.
11 listopada – święto niepodległości, jaki ma dzisiaj sens i wymiar? Nie musimy już przecież walczyć o wolność kraju, żyjemy w wolnej, niepodległej, w pełni demokratycznej Polsce. Czy więc to święto jest tylko okazją do okolicznościowych akademii, parad i wieczornic? Zapewne niezmiernie ważny jest jego wymiar pedagogiczny – przypomnienie o historii, wspomnienie Polaków, którzy poświęcili życie dla kraju - w kształtowaniu postaw patriotycznych młodzieży. I nie tylko młodzieży, gdyż wydaje się, że coraz bardziej potrzeba takich przypomnień, bo współczesność nie sprzyja kultywowaniu tradycji i patriotyzmu. Jest to dobra okazja do częstego powtarzania słowa Ojczyzna i tłumaczenia jego sensu.
Obecnie słowa wolność i niepodległość mają inny wymiar, ale sens pozostaje zawsze taki sam. Polska nie musi walczyć o niepodległość w wymiarze dosłownym, nikt z nas nie musi poświęcać swego życia dla odzyskania wolności kraju. Teraz jest to bardziej wymiar ekonomiczny, światopoglądowy, polityczny. Warto przełożyć na język współczesności historię i tradycję pokoleń Polaków, walczących o niepodległość i wolność, warto przypominać o minionych zdarzeniach i warto mówić o tym, po co Ci ludzie to robili. Trzeba to robić, aby zachować pamięć, ale i po to, żeby „Polska była Polską” we współczesnym świecie.
Zobacz również
