A A A

Budżet 2011 – drugie czytanie Wystąpienie Sejmowe wiceprezes PiS Beaty Szydło

Budżet 2011 – drugie czytanie Wystąpienie Sejmowe wiceprezes PiS Beaty Szydło

Archiwum aktualności

14.12.2010
Panie Marszałku, Wysoka Izbo

Rząd Donalda Tuska przedstawia nam dokument, który jest ukoronowaniem trzyletniego okresu propagandy.
 Oto ostatnie przejawy tej blagi:
  • Szef rządu twierdzi, że Komisja Europejska zgodziła się na odliczanie obligacji będących w posiadaniu OFE od wielkości zadłużenia państwa. Po kilku dniach okazuje się, że sukces polega na tym, że Komisja nie będzie automatycznie rozpoczynać procedury nadmiernego deficytu wobec Polski. Panie premierze, jak Pan wyjaśni tą różnicę, co tak naprawdę usłyszał Pan od przewodniczącego Barroso ?
  • Od pół roku rząd wprowadza niepokój u przyszłych emerytów w sprawie składki do OFE i nie przedstawia żadnej konkretnej propozycji. Wynika to faktu, iż trzech konkurujących polityków usiłuje wpłynąć na Donalda Tuska: Jacek Rostowski, Michał Boni i Jan Bielecki. System emerytalny jest zakładnikiem walki o wpływy polityczne tych osób.
  • Wiceminister finansów Ludwik Kotecki kilka tygodni temu stwierdził, że przyjęcie Euro jest możliwe w 2015 r. oraz, że Polska chce wejść do Euro jak najszybciej. Panie ministrze pora się obudzić. Dosyć blagi. Co ciekawe w maju szef wiceministra Koteckiego, Jacek Rostowski oznajmił, że do Euro się nie śpieszymy, Czy od tego czasu poprawiła się sytuacja strefy Euro ?
  • Minister Rostowski w grudniu sprzedaje waluty zagraniczne, aby obniżyć kurs złotego i tym samym wartość długu denominowanego w walutach obcych. Dla partyjnego interesu Platformy zrobi wszystko, pozbędzie się rezerw walutowych, zadłuży kraj. Panie ministrze proszę powiedzieć wysokiej izbie, jakie będą koszty takiej kreatywnej księgowości ?
  • Minister skarbu sprzedaje Grupę Lotos w chwili, gdy spółka jest zadłużona na realizację programu inwestycyjnego 10+ i przed osiągnięciem efektów finansowych tych inwestycji.

Największe oszczędności w przyszłorocznym budżecie rząd zaplanował na wydatkach społeczno-socjalnych. W sumie 5 mld zł. Cięcia nie dotykają tych, którzy mają mocne poparcie polityczne. Uderzą w rodziny, bezrobotnych i w osoby otrzymujące zasiłki po zmarłych.

Konkretnie w 2011 roku:
  • zmaleje zasiłek pogrzebowy z 6,4 do 4 tys. zł. (oszczędności ok. 1 mld zł),
  • spadną wydatki Funduszu Pracy na aktywizację bezrobotnych, min. dotacje na założenie firmy, szkolenia czy pomoc firmom, które zatrudniają bezrobotnych. W tym roku na ten cel pójdzie 7 mld zł, w przyszłym – zaledwie 3,2 mld zł.

Dla równowagi, żeby kosztów cięć nie ponosili tylko bezrobotni, zostaje też obniżony PERON. Niech i osoby niepełnosprawne ponoszą solidarnie z nimi koszty zaniechań rządu, zdaje się myśleć pan minister.

Rząd „nie zapomniał” też o przedsiębiorcach. Oni także będą musieli zacisnąć pasa i dorzucić się do łatania dziury budżetowej. A to dzięki podwyższeniu podatku VAT, w założeniu o 1 punkt procentowy, z możliwością kolejnych wzrostów aż do 25%. Dzięki tej podwyżce, w narodowej zbiórce na łatanie dziury budżetowej Donalda Tuska wezmą udział wszyscy podatnicy. Premier i minister finansów przekonują Polaków, że ta podwyżka będzie bezbolesna, a nawet okaże się zbawienna, bo mimo wzrostu VAT, będą obniżki np. żywności. To ciekawa teza, podobnie jak ta, którą niedawno przedstawił minister kultury, twierdząc, że dzięki podwyżce VAT na książki, czytelnictwo w Polsce wzrośnie. To zaiste propaganda, którą starsi obywatele naszego kraju pamiętają z czasów „radia Erewań”. Albo, więc żyjemy w zupełnie innej rzeczywistości niż pan premier i pan minister, albo są to próby wmówienia Polakom, wbrew faktom, że ta podwyżka nie jest podwyżką tylko obniżką. Jakie są fakty? Już na koniec III kwartału tego roku, a więc jeszcze przed podwyżką VAT, odnotowano przyśpieszenie tempa wzrostu cen. Podam kilka przykładów: żywność o 2,6% (owoce 14,1; mąka, pieczywo 6,5)- do grudnia 2010; w okresie styczeń-wrzesień o 2,8% wzrosły ceny związane z mieszkaniem, w tym usługi kanalizacyjne o 6,1%; zaopatrzenie w wodę o 5,1%; energia elektryczna o 5,3%; gaz o 3,3%. Artykuły farmaceutyczne o 2,3%, paliwa o 7,9%. Przypomnę, że podwyżka VAT będzie obowiązywać od 1 stycznia 2011 roku, a te wzrosty odnotowano na koniec września 2010 roku. Czy zatem mamy wierzyć zapewnieniom rządu, że od stycznia nie będzie drożej a Polakom będzie się żyło lepiej?

Wzrosty odnotowano też w innych dziedzinach. W stosunku do roku 2009 zatrudnienie w administracji zwiększyło się o 12,5% (we wrześniu w administracji pracowało 303 tysiące osób). Wzrosła też liczba bezrobotnych o 96,7 tysięcy w stosunku do roku ubiegłego. Na koniec września 522 zakłady zadeklarowały zwolnienia grupowe, suma zwolnień 44 tysiące. Odnotowano też spadki. Wzrost przeciętnych wynagrodzeń nominalnych i realnych w sektorze przedsiębiorstw był wolniejszy niż przed rokiem. Wolniej rosła siła nabywcza rent i emerytur.

Do 5 miliardów, które mają wpłynąć do budżetu po podwyżce VAT, rząd dorzuca jeszcze kilkanaście ze sprzedaży majątku narodowego. I w ten sposób zepnie budżet i dotrwa do wyborów. Zadajmy sobie tylko jedno podstawowe pytanie, jakim, a właściwie czyim kosztem?

Od kilku miesięcy, od momentu rozpoczęcia prac nad projektem budżetu, Polacy słyszą opowieść rządu o staraniach podejmowanych w pocie czoła, aby zmniejszyć deficyt i obniżyć dług. Snuje się ta opowieść jak nić pajęcza i oplata Polaków coraz bardziej. Opowieść, w której przeplatają się skomplikowane wątki, procedury, pojęcia. Ich ilość z dnia na dzień zwiększa się tak, że robi się od nich coraz gęściej, sieć się zacieśnia, i coraz mniej światła. Informacje podawane przez rząd są tak niejasne i często ze sobą sprzeczne, że trudno jest się w tym połapać fachowcom, a co dopiero zwykłym obywatelom. Ale dzięki temu nikt nic nie wie, jak w czeskim filmie, i akcja toczy się dalej, a każdy macha ręką i uznaje, że tak musi być.

Ale tak być nie musi. Polska zasługuje na więcej, zasługuje na rząd, który nie będzie zabawiał się jak Tomasz Łęcki i zastawiał ostatnie srebra rodowe, byle jeszcze użyć życia. Tomasz Łęcki budził powszechny szacunek -„ Na ulicy ustępowano mu z drogi – a ludzie prości mówili:oto musi być pan z panów. Problem w tym, że (…) Ojciec jego jeszcze posiadał miliony, a on sam za młodu krocie. Później jednak część majątku pochłonęły zdarzenia polityczne, resztę podróże po Europie i wysokie stosunki.” Jakże pozory mylą.

Rząd powinien przedstawić pakiet stabilizacyjny budżetu polegający na obniżeniu deficytu o wartości minimum 8-10 mld zł. Taki pakiet pozwoli na ustalenie deficytu w wysokości 30 mld zł i powrót do dobrej zasady z rządów PiS tzw. kotwicy budżetowej. O powrót do kotwicy budżetowej apelowaliśmy już rok temu, podczas pracy nad budżetem na 2010. Nie przeszkadza to ministrowi Rostowskiemu mijać się z prawdą, także z trybuny sejmowej, co do naszych propozycji.
Skąd właśnie kwota 8-10 mld?. Otóż rząd zaniedbał dwóch reform rozpoczętych przez poprzedni gabinet, które razem przyniosłyby wpływy do budżetu, lub możliwe oszczędności wydatkowe o niemal dwa razy większej wartości. Jakie to reformy ?
Po pierwsze budżet zadaniowy.
Budżet zadaniowy do dorobek naszego rządu zaprzepaszczony przez obecną ekipę. Budżet zadaniowy wprowadzony w wielu państwach OECD pokazuje, które dziedziny aktywności państwa są nieefektywne i gdzie można dokonać oszczędności, w zależności od kraju takie oszczędności wynosiły nawet 5-7 procent wydatków. Kluczem jest ustalenie zadań i kryteriów/mierników ich wykonania. Wg rządu Tuska te mierniki wyglądają następująco. W przypadku funkcji bezpieczeństwo obywateli - rząd zakłada spadek wykrywalności przestępstw, w przypadku sądownictwa miernikiem nie ma być skrócenie czasu trwania procesu sadowego, ale odsetek osób pozytywnie oceniających prace sądów. Przedstawianie takich propozycji to kpina.
Po drugie reforma skarbowości i jej systemowa informatyzacja.
Rząd PiS przyjął plan informatyzacji państwa. Przez trzy lata nic nie zrobiono, aby to wdrożyć. Wprowadzenie nowoczesnych narzędzi informatycznych do aparatu skarbowego oznacza zmniejszenie szarej strefy i poprawę ściągalności podatków. W państwach, które tego dokonały, występuje zwiększenie wpływów budżetowych o 2-5 %. Przyjęliśmy niższy próg, co i tak daje w polskich warunkach ok. 7 mld zł rocznie.

Wnosimy o przedstawienie propozycji pakietu stabilizacyjnego i rzetelną dyskusję. Z naszej strony jest tylko jedno oczekiwanie: reformy nie będą polegać na dokręcaniu śruby podatkowej osobom o średnich dochodach i poniżej średniej. Oszczędności i ciężary powinny być rozłożone równomiernie, proporcjonalnie do zdolności ich ponoszenia.
Dodaj komentarz
load