A A A

Różnorodność w jedności

2.02.2010
Dokładnie 85 lat temu,1 lutego 1925 roku rozpoczęła się na dobre historia polskiego radia. Ta data jest przyjmowana, jako początek emisji radiowej w Polsce. Po 85 latach trwa w naszym kraju dyskusja czy radio publiczne, podobnie jak publiczna telewizja powinno istnieć. Oczywiście nie jest wprost formułowana teza likwidacji publicznych mediów, ale w praktyce rezygnacja z abonamentu to właśnie oznacza. Podejmowane przez środowiska radiowców różnego rodzaju akcje mają zwrócić uwagę na sytuację polskim radio i być sposobem na znalezienie wyjścia z tej patowej dzisiaj sytuacji. Rząd chce zmienić zasady finansowania mediów publicznych, co będzie tak naprawdę oznaczało pozbawienie ich dotacji z budżetu państwa. Media publiczne mają zatem na tych samych zasadach konkurować z mediami komercyjnymi. Czy uda im się w tych warunkach przetrwać na rynku medialnym? Być może. Pytanie jest tylko takie: w jakim kształcie? Media komercyjne żyją głównie z reklam, raklamodawcy stawiają warunki, z których najważniejszym jest oglądalność. Jeżeli program jest deficytowy to znika z anteny. Ta zasada wpływa w zasadniczy sposób na ofertę programową tych stacji. Oczywiście, takie są prawa rynku. Pojawia się tylko jedna zasadnicza wątpliwość – czy media publiczne również mają funkcjonować na takich zasadach? Czy państwo nie powinno jednak zapewnić w jakimś stopniu odbiorcom, nawet, jeżeli nie stanowią oni tak licznej grupy, możliwości odbioru takich programów, które w stacjach komercyjnych nie powstaną, bo są deficytowe? Oczywiście tu również muszą być zachowane określone zasady doboru takich programów.
Bez względu na wszystko należy podkreślić jeden istotny fakt – polskie radio publiczne i polska telewizja publiczna stanowią dorobek polskiej kultury. Można je krytykować, sarkać, że są słabe, upolitycznione, że nie wytrzymują konkurencji itd. Niemniej jednak faktem jest to, że dla olbrzymiej liczby mieszkańców naszego kraju ciągle pozostają one jedynym dostępnym źródłem informacji. Zanim się to zmieni upłynie jeszcze sporo czasu. Poza tym media publiczne ciągle jeszcze na szczęście opierają się mimo wszystko zjawisku postępującej coraz szybciej pauperyzacji. Ma to również ogromne znaczenie. Oczywiście rynek nowych mediów będzie się rozwijał dynamicznie – i bardzo dobrze. Ale zachowanie równowagi i utrzymanie możliwości rozwoju również mediów tradycyjnych wydaje się konieczne. Tylko, bowiem wówczas zachowana zostanie zasada pełnej dostępności i uszanowania wszystkich odbiorców.

Niedawno usłyszałam z ust pewnej europosłanki stwierdzenie, że my Polacy powinniśmy się jeszcze bardziej zeuropeizować. Co to znaczy? Cóż, nie wiem co owa Pani miała na myśli, bo nie doprecyzowała tego stwierdzenia, ale wnioskując z innych jej wywodów oraz tez stawianych przez jej partię, że mogłoby to znaczyć mniej więcej dążenie do unifikacji naszej polskiej kultury w ramach kultury europejskiej. A to z kolei oznacza, że nie powinniśmy się tak specjalnie przejmować tym, co nasze polskie. Zaś ten, kto myśli inaczej jest zacofany i nie warto sobie nim zawracać głowy. Takie myślenie jest zadziwiające. Stawiamy się bowiem sami w pozycji ubogich krewnych, którzy wstydzą się tego, co mają i gotowi są bezkrytycznie przyjmować pomysły innych, choćby były najgłupsze. Polacy owszem, takie skłonności mieli i wcześniej. Nie bez kozery pisał Słowacki o Polsce:„pawiem i papugą narodów byłaś”. Nasza historia doświadczyła nas na tyle boleśnie, że możemy mieć prawo do popełniania błędów w poszukiwaniu naszej tożsamości w Europie, ale nie zwalnia nas to z obowiązku bycia Polakami Europejczykami.

W niedawnym liście Episkopatu Polski w obronie języka polskiego, wyraźnie została zwrócona uwaga, na rolę i znaczenie języka narodowego. Poszukiwanie sposobów jego popularyzacji i to w formie literackiej wydaje się obecnie niezmiernie ważne. Wszyscy upraszczamy język, coraz częściej używane są zwroty zaczerpnięte z języków obcych zamiast polskie na nazwanie rzeczy i zjawisk. Rozwój technik internetowych powoduje zmianę zasad i sposobu komunikowania. Niedawno Sąd Apelacyjny we Wrocławiu orzekł, że używanie wulgaryzmów na forach internetowych, niekoniecznie musi być obraźliwe, a po prostu podkreśla ekspresję wypowiedzi. Zdaniem Sądu Apelacyjnego– analiza społecznie akceptowanych standardów wypowiedzi musi uwzględniać fakt, że język internautów jest dosadny, skrótowy, często odbiega od sposobu komunikacji, jaki obowiązuje w społeczeństwie. „Sformułowania, które można by uznać za obraźliwe w powszechnej komunikacji, niekoniecznie naruszają dobra osobiste, jeżeli są użyte na forum internetowym”. Przedziwne to orzeczenie, a właściwie można powiedzieć kuriozalne. Dlatego tym bardziej powinno się szukać sposobów uchronienia przed zalewem takich wątpliwych „wartości językowych i kulturowych”.

Szanowanie poglądów innych jest wielką umiejętnością. Co ciekawe, coraz częściej ci, którzy uważają się za najbardziej postępowych odmawiają prawa do poglądów tym, którzy mają inne zdanie. A przykład zamieszania wokół krzyży w miejscach publicznych, który niedawno obserwowaliśmy w Europie pokazuje, że granica pomiędzy tolerancją i poszanowaniem poglądów innych, a źle pojmowanym postępem jest bardzo nikła.

Świat oczywiście się zmienia, a wraz z nim i my. Trudno uciekać przed nowinkami. Byłoby to po prostu anachronizmem. Starajmy się mieć rozumny wpływ na zmianę świata i przyjmujmy tylko te nowinki, które nie uczynią z nas „pawia i papugi” ale zrobią z nas Europejczyków, chwalących się swoją Polską. Tak jak Francuzi są dumni z Francji, Niemcy z Niemiec, a Brytyjczycy z Anglii. W przeciwnym razie, na siłę się „jeszcze bardziej europeizując” pozbawimy się na własne życzenie fundamentu, czyli swojej inności. Francuski historyk Jaques Le Goff, zadał kiedyś fundamentalne pytanie: „czy Europa jest jednością w różnorodności czy różnorodnością w jedności?”. Zachowując różnorodność zachowajmy, więc jedność.


Beata Szydło
Poseł na Sejm RP

Zdjęcie: www.sxc.hu
Dodaj komentarz
load