A
A
A
18.02.2010
Stanowisko Klubu PiS w sprawie parytetów
- 83 lata polskiego hymnu narodowego
- Lektura obowiązkowa pacjentów: Świadczenia opieki zdrowotnej finansowane ze środków publicznych VADEMECUM 2010
- Parytety - elementem demokracji (dla) kobiet?
- 61. posiedzenie Sejmu RP
- Zespół ds. monitoringu aktualnej sytuacji powodziowej w województwie małopolskim
- Projekt „Katyń - Pamiętamy. Małopolska”
- Rozmowa z poseł Beatą Szydło
- 60. posiedzenie Sejmu RP
- Apel Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości w obronie polskiej mniejszości narodowej na Białorusi
- OSPR - pieniądze „dla” i „od” Oświęcimia w budżecie państwa
- „Burzliwe losy” projektów ustaw
- Spotkanie z mieszkańcami Trzebini
- Różnorodność w jedności
- Spotkanie z mieszkańcami Libiąża
- Wizyta Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w Oświęcimiu
- Stowarzyszenie Przyjaciół Radia Kraków
Stanowisko Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość w sprawie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy wprowadzającej parytet płci na listach wyborczych przedstawione przez poseł Beatę Szydło w czasie 61.posiedzenia Sejmu RP.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo!
W imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość mam zaszczyt przedstawić stanowisko w sprawie obywatelskiego projektu ustawy zmieniającego ordynacje wyborcze w związku z wprowadzeniem parytetu płci na listach wyborczych.
Na wstępie zaznaczę, że mój klub nie zgłasza wniosku o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu, ale jest za przesłaniem go do komisji i dalszą na ten temat debatą. Szanujemy zasady, że wszystkie projekty obywatelskie powinny być w polskim parlamencie dogłębnie analizowane i debatowane, a biorąc pod uwagę ważkość tematu, wydaje się, że jak najbardziej dalsza rozmowa w polskim parlamencie jest potrzebna.
Sądzę również, że ani zwolennicy parytetów, ani ich przeciwnicy nie są w stanie w tym momencie stwierdzić w 100%, czy racja leży po ich stronie, czy też po stronie przeciwnej. Nie są też w stanie przewidzieć, jaki efekt przyniesie ich wprowadzenie, a świadczą o tym doświadczenia innych krajów, w których system parytetowy został wprowadzony. A zatem wydaje się, że dyskusja jest jak najbardziej uzasadniona.
Faktem jest, że aktywność kobiet w życiu publicznym w naszym kraju jest stosunkowo niewielka. Pojawia się jednakże zaraz przy tej okazji pytanie: Czy takie stwierdzenie jest rzeczywiste, czy też jest to pewien stereotyp? A stawiając taką tezę, należy od razu zadać pytanie: Jaki stan aktywności kobiet w życiu publicznym, a w tym w polityce, należy przyjąć za idealny i zadawalający? Obserwacja polskiej sceny politycznej w ostatnich latach pokazuje, że aktywność kobiet się zmienia. Nie jest też stałą zmienną, ale w poszczególnych latach i okresach wyborczych wygląda inaczej. Zmienia się również aktywność kobiet w życiu zawodowym i społecznym. Generalizując i upraszczając, można powiedzieć, że coraz więcej kobiet w Polsce jest aktywnych zawodowo, społecznie, angażuje się w sprawy publiczne i bierze również czynny udział w życiu politycznym.
Powracamy zaś do postawionego wcześniej pytania. Jeżeli tak jest, jak wspomniałam, a sądzę, że jest to dość powszechna opinia, to dlaczego pojawia się problem parytetu? A zatem jaki stan aktywności kobiet w życiu publicznym i politycznym autorki projektu uważają za idealny i spełniający założone przez nie standardy? Tak więc czy równość praw, o czym mówiła między innymi pani profesor, będzie tożsama z równością szans?
Kolejna kwestia dotyczy odpowiedzi na pytanie, czy wprowadzenie parytetu na listach wyborczych przyczyni się do zwiększenia udziału kobiet w polityce. Doświadczenia różnych krajów w tej mierze są różne. Są przykłady państw, w których po wprowadzeniu parytetów czy też kwot ta aktywność się zwiększyła, na przykład w Argentynie w ciągu 8 lat z 15% do 34%, ale są też doświadczenia francuskie, gdzie okazało się, że nie przyniosło to oczekiwanego efektu. Z kolei przykład państw skandynawskich, w których udział kobiet w życiu politycznym jest najwyższy w Europie, pokazuje, że to nie parytety decydują o aktywności w polityce. Analiza rozwiązań w poszczególnych krajach prowadzi do wniosku, że wprowadzenie identycznych i tożsamych rozwiązań wszędzie nie jest możliwe. Pojawia się też pytanie, czy w krajach, w których wprowadzono rozwiązania parytetowe, zwiększył się udział kobiet w życiu publicznym i politycznym z tego powodu, czy też może zaistniały inne czynniki, które doprowadziły do takiego stanu. Trzeba również brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i społeczne.
Kolejna kwestia. Jeśli założymy, że udział kobiet w życiu politycznym jest zbyt mały, to należy spróbować postawić diagnozę, dlaczego tak jest. Znalezienie odpowiedzi na to pytanie może okazać się kluczowe, gdyż dopiero wówczas można stwierdzić, czy wprowadzenie parytetu jest dobrym rozwiązaniem, czy też może powinno być zaproponowane inne rozwiązanie. Z tą wątpliwością wiąże się założenie, że przecież w polskim prawodawstwie prawa kobiet i mężczyzn są zrównane, a równość wszystkich obywateli, w tym równość w życiu publicznym i politycznym, gwarantuje konstytucja. A zatem jeżeli tak jest, to być może wprowadzenie kolejnych zapisów ustawowych również okaże się mało skuteczne i będzie jedynie papierowym zapisem mieszczącym się w kategorii poprawnie politycznych. Może również okazać się, że wprowadzenie takiego zapisu przyniesie efekt odwrotny i wszystkim, którzy będą twierdzić, że trzeba szukać rozwiązań aktywizujących kobiety, konkretnych, ułatwiających im godzenie obowiązków publicznych, politycznych z obowiązkami rodzinnymi, macierzyńskimi może być przedstawiany argument, że jest przecież zapis o parytecie, który ma wszystko załatwić.
Bezsporny wydaje się fakt, że zwiększenie udziału kobiet w życiu politycznym jest ze wszech miar pożądane. Aktywność kobiet w polskiej polityce zwiększa się, świadczy o tym chociażby ich udział w kolejnych wyborach, sprawowanie ważnych funkcji państwowych, zarządzanie samorządami, liczba kobiet ministrów w kolejnych rządach. Najlepszym przykładem, jaki można tu podać, był rząd pana premiera Jarosława Kaczyńskiego, w którym wiele kobiet pełniło funkcje ministrów, wiceministrów, łącznie z funkcją wicepremiera. Większość partii politycznych już obecnie stosuje w mniejszym lub większym stopniu wewnętrzne systemy parytetowe, a umieszczanie kobiet na listach kandydatów w wyborach jest dla wielu ugrupowań normą i postrzegane jest jako wyraz nowoczesności. Niewątpliwie ważne jest to, aby ten proces postępował i żeby coraz więcej kobiet pełniło ważne funkcje, nie tylko w polityce.
Pytanie podstawowe, które trzeba w tym momencie postawić, jest natury metodologicznej, a nie ideologicznej, czyli mówiąc po prostu, jak to osiągnąć. Parytety są instrumentem, który w założeniu wnioskodawczyń może do tego doprowadzić, pytanie, czy skutecznym. Nie ma sporu, jeżeli chodzi o umożliwianie zwiększenia aktywności kobiet w życiu publicznym. Spór jest właśnie o instrument, który może do tego doprowadzić. I tego w istocie dotyczy dyskusja, nie tylko w moim klubie parlamentarnym, ale na przykład w klubie Platformy Obywatelskiej oraz w wielu innych środowiskach. To jest zasadniczy argument za skierowaniem projektu do prac w komisji.
Kolejne pytanie dotyczy kwestii samych parytetów: Czy proponowane przez wnioskodawczynie rozwiązanie zakładające parytet 50-procentowy jest obecnie możliwe do osiągnięcia?
Następna kwestia dotyczy sposobu egzekwowania ewentualnych zapisów ustawowych. Konsekwencją niedopełnienia zapisu parytetowego byłoby zgodnie z projektem niezarejestrowanie listy komitetu, tak więc de facto jego ukaranie. A może trzeba rozważać rozwiązania odwrotne, czyli premiowanie za wprowadzenie do organów stanowiących większej liczby kobiet. To kolejne pytania, na które, jak się wydaje, należy szukać odpowiedzi w czasie prac w komisji sejmowej.
Reasumując, Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za zwiększaniem liczby kobiet w życiu publicznym, w tym politycznym, a przede wszystkim za zwiększaniem ich roli. My realizujemy tę zasadę w sposób praktyczny, bez założeń parytetowych, a jako przykład można podać wcześniej już wspomniany przeze mnie rząd Jarosława Kaczyńskiego z wicepremier Zytą Gilowską, wiceprezes partii panią Aleksandrę Natalli-Świat, przewodniczącą naszego klubu parlamentarnego panią Grażynę Gęsicką czy liczne szefowe struktur partyjnych, burmistrzów, starostów, radne, kobiet związane z PiS-em, które pełniły lub pełnią swoje funkcje bez ustawy o parytetach. Uważamy, że umożliwianie zwiększenia aktywności kobiet w życiu publicznym jest priorytetem, i proponujemy rzetelną dyskusję nad kwestią rozwiązań, które mogą do tego doprowadzić. Naszym założeniem jest stworzenie takich warunków, które pozwolą realizować kobietom ambicje zawodowe, społeczne i polityczne w połączeniu z wypełnianiem na przykład obowiązków rodzinnych oraz niewykluczających innych sfer aktywności kobiet. Ważne jest to, aby nasza debata dotyczyła sposobu szukania skutecznych rozwiązań i aby w sposób dogłębny analizowała temat w niej poruszany, a nie była prowadzona w ramach tzw. poprawności politycznej. Tylko w ten sposób znajdziemy rozwiązanie, które nie okaże się po prostu kolejnym nietrafionym czy niesprawdzalnym w życiu zapisem. W związku z tym, tak jak wspomniałam na wstępie swojego wystąpienia, klub Prawo i Sprawiedliwość jest za skierowaniem projektu
ustawy do dalszych prac w komisji.
W imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość mam zaszczyt przedstawić stanowisko w sprawie obywatelskiego projektu ustawy zmieniającego ordynacje wyborcze w związku z wprowadzeniem parytetu płci na listach wyborczych.
Na wstępie zaznaczę, że mój klub nie zgłasza wniosku o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu, ale jest za przesłaniem go do komisji i dalszą na ten temat debatą. Szanujemy zasady, że wszystkie projekty obywatelskie powinny być w polskim parlamencie dogłębnie analizowane i debatowane, a biorąc pod uwagę ważkość tematu, wydaje się, że jak najbardziej dalsza rozmowa w polskim parlamencie jest potrzebna.
Sądzę również, że ani zwolennicy parytetów, ani ich przeciwnicy nie są w stanie w tym momencie stwierdzić w 100%, czy racja leży po ich stronie, czy też po stronie przeciwnej. Nie są też w stanie przewidzieć, jaki efekt przyniesie ich wprowadzenie, a świadczą o tym doświadczenia innych krajów, w których system parytetowy został wprowadzony. A zatem wydaje się, że dyskusja jest jak najbardziej uzasadniona.
Faktem jest, że aktywność kobiet w życiu publicznym w naszym kraju jest stosunkowo niewielka. Pojawia się jednakże zaraz przy tej okazji pytanie: Czy takie stwierdzenie jest rzeczywiste, czy też jest to pewien stereotyp? A stawiając taką tezę, należy od razu zadać pytanie: Jaki stan aktywności kobiet w życiu publicznym, a w tym w polityce, należy przyjąć za idealny i zadawalający? Obserwacja polskiej sceny politycznej w ostatnich latach pokazuje, że aktywność kobiet się zmienia. Nie jest też stałą zmienną, ale w poszczególnych latach i okresach wyborczych wygląda inaczej. Zmienia się również aktywność kobiet w życiu zawodowym i społecznym. Generalizując i upraszczając, można powiedzieć, że coraz więcej kobiet w Polsce jest aktywnych zawodowo, społecznie, angażuje się w sprawy publiczne i bierze również czynny udział w życiu politycznym.
Powracamy zaś do postawionego wcześniej pytania. Jeżeli tak jest, jak wspomniałam, a sądzę, że jest to dość powszechna opinia, to dlaczego pojawia się problem parytetu? A zatem jaki stan aktywności kobiet w życiu publicznym i politycznym autorki projektu uważają za idealny i spełniający założone przez nie standardy? Tak więc czy równość praw, o czym mówiła między innymi pani profesor, będzie tożsama z równością szans?
Kolejna kwestia dotyczy odpowiedzi na pytanie, czy wprowadzenie parytetu na listach wyborczych przyczyni się do zwiększenia udziału kobiet w polityce. Doświadczenia różnych krajów w tej mierze są różne. Są przykłady państw, w których po wprowadzeniu parytetów czy też kwot ta aktywność się zwiększyła, na przykład w Argentynie w ciągu 8 lat z 15% do 34%, ale są też doświadczenia francuskie, gdzie okazało się, że nie przyniosło to oczekiwanego efektu. Z kolei przykład państw skandynawskich, w których udział kobiet w życiu politycznym jest najwyższy w Europie, pokazuje, że to nie parytety decydują o aktywności w polityce. Analiza rozwiązań w poszczególnych krajach prowadzi do wniosku, że wprowadzenie identycznych i tożsamych rozwiązań wszędzie nie jest możliwe. Pojawia się też pytanie, czy w krajach, w których wprowadzono rozwiązania parytetowe, zwiększył się udział kobiet w życiu publicznym i politycznym z tego powodu, czy też może zaistniały inne czynniki, które doprowadziły do takiego stanu. Trzeba również brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i społeczne.
Kolejna kwestia. Jeśli założymy, że udział kobiet w życiu politycznym jest zbyt mały, to należy spróbować postawić diagnozę, dlaczego tak jest. Znalezienie odpowiedzi na to pytanie może okazać się kluczowe, gdyż dopiero wówczas można stwierdzić, czy wprowadzenie parytetu jest dobrym rozwiązaniem, czy też może powinno być zaproponowane inne rozwiązanie. Z tą wątpliwością wiąże się założenie, że przecież w polskim prawodawstwie prawa kobiet i mężczyzn są zrównane, a równość wszystkich obywateli, w tym równość w życiu publicznym i politycznym, gwarantuje konstytucja. A zatem jeżeli tak jest, to być może wprowadzenie kolejnych zapisów ustawowych również okaże się mało skuteczne i będzie jedynie papierowym zapisem mieszczącym się w kategorii poprawnie politycznych. Może również okazać się, że wprowadzenie takiego zapisu przyniesie efekt odwrotny i wszystkim, którzy będą twierdzić, że trzeba szukać rozwiązań aktywizujących kobiety, konkretnych, ułatwiających im godzenie obowiązków publicznych, politycznych z obowiązkami rodzinnymi, macierzyńskimi może być przedstawiany argument, że jest przecież zapis o parytecie, który ma wszystko załatwić.
Bezsporny wydaje się fakt, że zwiększenie udziału kobiet w życiu politycznym jest ze wszech miar pożądane. Aktywność kobiet w polskiej polityce zwiększa się, świadczy o tym chociażby ich udział w kolejnych wyborach, sprawowanie ważnych funkcji państwowych, zarządzanie samorządami, liczba kobiet ministrów w kolejnych rządach. Najlepszym przykładem, jaki można tu podać, był rząd pana premiera Jarosława Kaczyńskiego, w którym wiele kobiet pełniło funkcje ministrów, wiceministrów, łącznie z funkcją wicepremiera. Większość partii politycznych już obecnie stosuje w mniejszym lub większym stopniu wewnętrzne systemy parytetowe, a umieszczanie kobiet na listach kandydatów w wyborach jest dla wielu ugrupowań normą i postrzegane jest jako wyraz nowoczesności. Niewątpliwie ważne jest to, aby ten proces postępował i żeby coraz więcej kobiet pełniło ważne funkcje, nie tylko w polityce.
Pytanie podstawowe, które trzeba w tym momencie postawić, jest natury metodologicznej, a nie ideologicznej, czyli mówiąc po prostu, jak to osiągnąć. Parytety są instrumentem, który w założeniu wnioskodawczyń może do tego doprowadzić, pytanie, czy skutecznym. Nie ma sporu, jeżeli chodzi o umożliwianie zwiększenia aktywności kobiet w życiu publicznym. Spór jest właśnie o instrument, który może do tego doprowadzić. I tego w istocie dotyczy dyskusja, nie tylko w moim klubie parlamentarnym, ale na przykład w klubie Platformy Obywatelskiej oraz w wielu innych środowiskach. To jest zasadniczy argument za skierowaniem projektu do prac w komisji.
Kolejne pytanie dotyczy kwestii samych parytetów: Czy proponowane przez wnioskodawczynie rozwiązanie zakładające parytet 50-procentowy jest obecnie możliwe do osiągnięcia?
Następna kwestia dotyczy sposobu egzekwowania ewentualnych zapisów ustawowych. Konsekwencją niedopełnienia zapisu parytetowego byłoby zgodnie z projektem niezarejestrowanie listy komitetu, tak więc de facto jego ukaranie. A może trzeba rozważać rozwiązania odwrotne, czyli premiowanie za wprowadzenie do organów stanowiących większej liczby kobiet. To kolejne pytania, na które, jak się wydaje, należy szukać odpowiedzi w czasie prac w komisji sejmowej.
Reasumując, Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za zwiększaniem liczby kobiet w życiu publicznym, w tym politycznym, a przede wszystkim za zwiększaniem ich roli. My realizujemy tę zasadę w sposób praktyczny, bez założeń parytetowych, a jako przykład można podać wcześniej już wspomniany przeze mnie rząd Jarosława Kaczyńskiego z wicepremier Zytą Gilowską, wiceprezes partii panią Aleksandrę Natalli-Świat, przewodniczącą naszego klubu parlamentarnego panią Grażynę Gęsicką czy liczne szefowe struktur partyjnych, burmistrzów, starostów, radne, kobiet związane z PiS-em, które pełniły lub pełnią swoje funkcje bez ustawy o parytetach. Uważamy, że umożliwianie zwiększenia aktywności kobiet w życiu publicznym jest priorytetem, i proponujemy rzetelną dyskusję nad kwestią rozwiązań, które mogą do tego doprowadzić. Naszym założeniem jest stworzenie takich warunków, które pozwolą realizować kobietom ambicje zawodowe, społeczne i polityczne w połączeniu z wypełnianiem na przykład obowiązków rodzinnych oraz niewykluczających innych sfer aktywności kobiet. Ważne jest to, aby nasza debata dotyczyła sposobu szukania skutecznych rozwiązań i aby w sposób dogłębny analizowała temat w niej poruszany, a nie była prowadzona w ramach tzw. poprawności politycznej. Tylko w ten sposób znajdziemy rozwiązanie, które nie okaże się po prostu kolejnym nietrafionym czy niesprawdzalnym w życiu zapisem. W związku z tym, tak jak wspomniałam na wstępie swojego wystąpienia, klub Prawo i Sprawiedliwość jest za skierowaniem projektu
ustawy do dalszych prac w komisji.
Zobacz również
