Strona główna
/ Aktualności
/ Rok 2010
/ styczeń
/ 65 lat temu Brzeszcze budziły się do nowego życia
A
A
A
65 lat temu Brzeszcze budziły się do nowego życia
- Plan Rozwoju i Konsolidacji Finansów na lata 2010-2011
- Noworoczne spotkanie w gronie małopolskiej Solidarności
- Donald Tusk nie startuje w wyborach prezydenckich
- Wyzwolenie Auschwitz - Birkenau
- 65 rocznica wyzwolenia miasta Oświęcim
- Poranny Gość Radia Kraków tym razem „o bolączkach”
- Europejskie forum pro publico bono „Obywatele dla solidarności europejskiej”
- Przewodniczący Parlamentu Europejskiego w Sejmie RP
- Sprawa Marszałka S. Niesiołowskiego w Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich
- Czyżby koniec wszechwładzy koncesjonariusza na autostradzie A4?
- Narodowy Fundusz Zdrowia wyłącznie na rzecz zdrowych
- Spóźnione konsultacje w sprawie likwidacji Zespołu Szkolno - Przedszkolnego nr 2 w Zasolu?
- Czy Zespół Szkolno Przedszkolny w Przecieszynie będzie likwidowany?
- Posłowie PiS wznawiają swą pracę w sejmowej komisji śledczej
- Powołano nowego Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego PiS
- Jakość transportu kolejowego
- Uwaga Rodzice! Nowelizacja Kodeksu Pracy
Styczeń 1945 roku był mroźny. W kronice szkoły w Brzeszczach zapisano, że z powodu silnych mrozów zostało uszkodzone centralne ogrzewanie i kanalizacja. Schyłek okupacji niemieckiej wkraczał w ostatnią fazę. W połowie stycznia, kiedy było już wiadomo, że zbliża się front, grupa pracowników kopalni stworzyła nieformalne warty, zabezpieczając ważniejsze urządzenia i obiekty zakładu. Wraz ze zbliżającym się frontem narastał chaos i strach.
Na plebanii wciąż kwaterowali niemieccy żołnierze. Potem zaczęły się bombardowania, obstrzały, walki. Faszyści cofając się, plądrowali i rabowali domostwa. Przerażeni ludzie chowali się w piwnicach i schronach. Nadzieję rychłego końca gehenny osłabiało przerażenie i tak naprawdę niewiedza o tym możliwym zakończeniu tego okresu wojny. Kilka dni wcześniej mieszkańcy Brzeszcz byli świadkami koszmaru marszu więźniów wyprowadzanych z obozu Auschwitz-Birkenau do obozu Gross Rosen.
W nocy z 26 na 27 stycznia 1945 roku do Brzeszcz wkroczyły wojska radzieckie. Jednak wraz z nimi nie pojawiła się wolność, ale kolejne dni strachu i obawy, co się tak naprawdę zdarzy. Nikt wtedy nie wiedział jak zakończy się ten wyzwoleńczy marsz sowietów. W kronice kopalnianej zapisano, że, mimo, iż załoga udzieliła „wyzwolicielom” znaczącej pomocy, między innymi remontując ich czołgi, to ci uznali obiekt kopalni za zdobycz wojenną i zaczęli wywozić maszyny i urządzenia, przede wszystkim z Jawiszowic. Zdecydowany opór załogi przyniósł efekty i „wyzwoliciele” zaprzestali tej, jak zapisano w kronice „osobliwej kontrybucji”. Ale jeszcze przez szereg następnych miesięcy „gościli’ na terenie gminy, zajmując obiekty kopalni i mieszkania kolonii. Kolejne tygodnie stopniowo przyniosły uspokojenie sytuacji. Życie powoli wracało do normy. Przy kopalni uruchomiono 3 piekarnie i rzeźnię, przystąpiono do uporządkowania i uruchomienia szkoły. Nauka rozpoczęła się w trzech klasach, w których dało się wstawić piece. Od marca szkoła ruszyła na dobre prowadząc nauczanie w 15 oddziałach szkolnych. Powoli normowała się sytuacja na kopalni, ale wojna zrobiła swoje i w roku 1945 wydobyto zaledwie tyle węgla, co w roku 1917. W kolejnych miesiącach otwarto 3-letnią szkołę zawodową, funkcjonowało przedszkole w Przecieszynie i na Starej Kolonii, dzieci poszły do pierwszej komunii. Utworzono nawet Poradnię Matki i Dziecka oraz gabinet fizykoterapii. Te dwie placówki prowadzone były przez siostrę służebniczkę, którą zwolniono w 1948 roku, nie biorąc zapewne pod uwagę korzyści płynących z jej pracy, ale ówczesną jedynie słuszną linię władzy. Otwarto świetlicę kopalnianą, w której powstała biblioteka, teatr, orkiestra, chór, prowadzone były kursy języków obcych, szycia, gotowania oraz kursy dla analfabetów. Od maja rozpoczęła się działalność harcerska. Pod koniec roku do szkoły sprawiono nowe ławki.
Wyzwolone Brzeszcze budziły się do życia, tak jak i ościenne miejscowości. Dzieci chodziły do szkoły w Przecieszynie, Jawiszowicach, Skidziniu, Brzeszczach. Działały przedszkola. Powstawały organizacje społeczne, klub sportowy „Górnik” zaczął odnosić pierwsze powojenne sukcesy. Ludzie bawili się na festynach, a na co dzień pracowali na kopalni. Cieszyli się życiem i wolnością, mimo niełatwych warunków. A i ta wolność nie do końca była taka, jak sobie wyobrażali – polska, przedwojenna. Zaczęły funkcjonować lokalne struktury władzy. Pewnie nie było łatwo, tak jak to w życiu, ale liczył się zapał i chęć zbudowania takiego miejsca na ziemi, w którym będzie się żyło po prostu dobrze.
65 lat temu, jak wynika z zapisów kronikarskich i pozostałych dokumentów, tak w skrócie wyglądało życie mieszkańców naszej gminy. Poza tym można sobie wyobrazić, że tak jak my współcześni zabiegali o swoją codzienność, ciesząc się zapewne każdym, przeżytym dniem. Dzisiaj ta historia nie jest tak bardzo odległa, jakby się wydawało. Żyją jeszcze przecież, na szczęście wśród nas Ci, którzy tamte dni po prostu przeżyli i doskonale pamiętają tamtą atmosferę zapału i chęci życia. Dzisiejsze Brzeszcze, mam tu na myśli całą gminę, zrodziły się na fundamencie ich wiary w odbudowę i tworzenia wolnego świata. Zbyt często niestety o tym zapominamy. Żyjąc dniem dzisiejszym nie pamiętamy, że to, co dzisiaj mamy jest również wynikiem pracy poprzednich pokoleń. Szkoda, że klub sportowy „Górnik”, najstarszy i najbardziej zasłużony dla naszej gminy nie dostał swojej szansy w trudnym momencie. Trudno zrozumieć decyzje uniemożliwiające funkcjonowanie instytucjom, które przetrwały nawet czas okupacji niemieckiej, na przykład szkołom. Nadeszły takie czasy, że wszystko przeliczane jest na pieniądze i liczy się przede wszystkim rachunek ekonomiczny. Pytanie pozostaje jedno – czy naprawdę nie ma innych rozwiązań?
65 lat temu ludzi w tej gminie zjednoczył zapał odbudowy i wspólna praca. Mimo przeciwności, mimo problemów, zebrali się razem, aby to, co było zniszczone i zawłaszczone przejąć i przystosować do nowych warunków. Wszystkim, którzy przyczynili się do odbudowy oraz rozwoju Brzeszcz winniśmy szacunek i podziękowanie, za to, że starczyło im determinacji i woli do stawiania czoła kłopotom, których zapewne było niemało. Podejmowanie decyzji, dotyczących wspólnoty nie jest łatwe i wymaga nielada determinacji i odwagi, ale na tym to właśnie polega. Szukanie kompromisów i rozwiązań, które będą najlepsze dla wspólnoty, choć zapewne nie każdego usatysfakcjonują jest wielką sztuką. A budowanie jest zawsze lepsze od burzenia.
27 stycznia mija 65 lat od wyzwolenia Brzeszcz i całej naszej gminy spod okupacji hitlerowskiej. Warto o tym pamiętać. Czas mija szybko, odchodzą Ci, którzy przeżyli tamte dni. Pozostaje jednak nie tylko nasza pamięć, ale też ich dorobek. Czcijmy, więc tą rocznicę, pamiętajmy o tamtych wydarzeniach, ludziach, a także szanujmy ich dorobek. Wszystko to, bowiem do nas należy i wszyscy za to jesteśmy odpowiedzialni. Pamiętajmy, że po nas też przyjdą następne pokolenia.
Beata Szydło
Poseł na Sejm RP
W nocy z 26 na 27 stycznia 1945 roku do Brzeszcz wkroczyły wojska radzieckie. Jednak wraz z nimi nie pojawiła się wolność, ale kolejne dni strachu i obawy, co się tak naprawdę zdarzy. Nikt wtedy nie wiedział jak zakończy się ten wyzwoleńczy marsz sowietów. W kronice kopalnianej zapisano, że, mimo, iż załoga udzieliła „wyzwolicielom” znaczącej pomocy, między innymi remontując ich czołgi, to ci uznali obiekt kopalni za zdobycz wojenną i zaczęli wywozić maszyny i urządzenia, przede wszystkim z Jawiszowic. Zdecydowany opór załogi przyniósł efekty i „wyzwoliciele” zaprzestali tej, jak zapisano w kronice „osobliwej kontrybucji”. Ale jeszcze przez szereg następnych miesięcy „gościli’ na terenie gminy, zajmując obiekty kopalni i mieszkania kolonii. Kolejne tygodnie stopniowo przyniosły uspokojenie sytuacji. Życie powoli wracało do normy. Przy kopalni uruchomiono 3 piekarnie i rzeźnię, przystąpiono do uporządkowania i uruchomienia szkoły. Nauka rozpoczęła się w trzech klasach, w których dało się wstawić piece. Od marca szkoła ruszyła na dobre prowadząc nauczanie w 15 oddziałach szkolnych. Powoli normowała się sytuacja na kopalni, ale wojna zrobiła swoje i w roku 1945 wydobyto zaledwie tyle węgla, co w roku 1917. W kolejnych miesiącach otwarto 3-letnią szkołę zawodową, funkcjonowało przedszkole w Przecieszynie i na Starej Kolonii, dzieci poszły do pierwszej komunii. Utworzono nawet Poradnię Matki i Dziecka oraz gabinet fizykoterapii. Te dwie placówki prowadzone były przez siostrę służebniczkę, którą zwolniono w 1948 roku, nie biorąc zapewne pod uwagę korzyści płynących z jej pracy, ale ówczesną jedynie słuszną linię władzy. Otwarto świetlicę kopalnianą, w której powstała biblioteka, teatr, orkiestra, chór, prowadzone były kursy języków obcych, szycia, gotowania oraz kursy dla analfabetów. Od maja rozpoczęła się działalność harcerska. Pod koniec roku do szkoły sprawiono nowe ławki.
Wyzwolone Brzeszcze budziły się do życia, tak jak i ościenne miejscowości. Dzieci chodziły do szkoły w Przecieszynie, Jawiszowicach, Skidziniu, Brzeszczach. Działały przedszkola. Powstawały organizacje społeczne, klub sportowy „Górnik” zaczął odnosić pierwsze powojenne sukcesy. Ludzie bawili się na festynach, a na co dzień pracowali na kopalni. Cieszyli się życiem i wolnością, mimo niełatwych warunków. A i ta wolność nie do końca była taka, jak sobie wyobrażali – polska, przedwojenna. Zaczęły funkcjonować lokalne struktury władzy. Pewnie nie było łatwo, tak jak to w życiu, ale liczył się zapał i chęć zbudowania takiego miejsca na ziemi, w którym będzie się żyło po prostu dobrze.
65 lat temu, jak wynika z zapisów kronikarskich i pozostałych dokumentów, tak w skrócie wyglądało życie mieszkańców naszej gminy. Poza tym można sobie wyobrazić, że tak jak my współcześni zabiegali o swoją codzienność, ciesząc się zapewne każdym, przeżytym dniem. Dzisiaj ta historia nie jest tak bardzo odległa, jakby się wydawało. Żyją jeszcze przecież, na szczęście wśród nas Ci, którzy tamte dni po prostu przeżyli i doskonale pamiętają tamtą atmosferę zapału i chęci życia. Dzisiejsze Brzeszcze, mam tu na myśli całą gminę, zrodziły się na fundamencie ich wiary w odbudowę i tworzenia wolnego świata. Zbyt często niestety o tym zapominamy. Żyjąc dniem dzisiejszym nie pamiętamy, że to, co dzisiaj mamy jest również wynikiem pracy poprzednich pokoleń. Szkoda, że klub sportowy „Górnik”, najstarszy i najbardziej zasłużony dla naszej gminy nie dostał swojej szansy w trudnym momencie. Trudno zrozumieć decyzje uniemożliwiające funkcjonowanie instytucjom, które przetrwały nawet czas okupacji niemieckiej, na przykład szkołom. Nadeszły takie czasy, że wszystko przeliczane jest na pieniądze i liczy się przede wszystkim rachunek ekonomiczny. Pytanie pozostaje jedno – czy naprawdę nie ma innych rozwiązań?
65 lat temu ludzi w tej gminie zjednoczył zapał odbudowy i wspólna praca. Mimo przeciwności, mimo problemów, zebrali się razem, aby to, co było zniszczone i zawłaszczone przejąć i przystosować do nowych warunków. Wszystkim, którzy przyczynili się do odbudowy oraz rozwoju Brzeszcz winniśmy szacunek i podziękowanie, za to, że starczyło im determinacji i woli do stawiania czoła kłopotom, których zapewne było niemało. Podejmowanie decyzji, dotyczących wspólnoty nie jest łatwe i wymaga nielada determinacji i odwagi, ale na tym to właśnie polega. Szukanie kompromisów i rozwiązań, które będą najlepsze dla wspólnoty, choć zapewne nie każdego usatysfakcjonują jest wielką sztuką. A budowanie jest zawsze lepsze od burzenia.
27 stycznia mija 65 lat od wyzwolenia Brzeszcz i całej naszej gminy spod okupacji hitlerowskiej. Warto o tym pamiętać. Czas mija szybko, odchodzą Ci, którzy przeżyli tamte dni. Pozostaje jednak nie tylko nasza pamięć, ale też ich dorobek. Czcijmy, więc tą rocznicę, pamiętajmy o tamtych wydarzeniach, ludziach, a także szanujmy ich dorobek. Wszystko to, bowiem do nas należy i wszyscy za to jesteśmy odpowiedzialni. Pamiętajmy, że po nas też przyjdą następne pokolenia.
Beata Szydło
Poseł na Sejm RP
Zobacz również
