Strona główna
/ Aktualności
/ Rok 2010
/ styczeń
/ Przewodniczący Parlamentu Europejskiego w Sejmie RP
A
A
A
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego w Sejmie RP
- Plan Rozwoju i Konsolidacji Finansów na lata 2010-2011
- Noworoczne spotkanie w gronie małopolskiej Solidarności
- Donald Tusk nie startuje w wyborach prezydenckich
- Wyzwolenie Auschwitz - Birkenau
- 65 rocznica wyzwolenia miasta Oświęcim
- Poranny Gość Radia Kraków tym razem „o bolączkach”
- Europejskie forum pro publico bono „Obywatele dla solidarności europejskiej”
- Sprawa Marszałka S. Niesiołowskiego w Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich
- Czyżby koniec wszechwładzy koncesjonariusza na autostradzie A4?
- Narodowy Fundusz Zdrowia wyłącznie na rzecz zdrowych
- Spóźnione konsultacje w sprawie likwidacji Zespołu Szkolno - Przedszkolnego nr 2 w Zasolu?
- Czy Zespół Szkolno Przedszkolny w Przecieszynie będzie likwidowany?
- 65 lat temu Brzeszcze budziły się do nowego życia
- Posłowie PiS wznawiają swą pracę w sejmowej komisji śledczej
- Powołano nowego Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego PiS
- Jakość transportu kolejowego
- Uwaga Rodzice! Nowelizacja Kodeksu Pracy
Przemówienie Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka w Sejmie RP
Szanowny Panie Marszałku!
Panie Posłanki i Panowie Posłowie!
Przedstawiciele Polskiego Rządu!
Szanowni Państwo! Drodzy Przyjaciele!
Rzeczywiście czas szybko płynie. Choć wydaje się, że było to nie tak dawno, to po raz pierwszy w tym miejscu na mównicę wszedłem 13 lat temu. Jak pamiętamy dobrze, Polska była zupełnie innym krajem. Byliśmy dopiero 8 lat po odzyskaniu niepodległości. To wszystko było jeszcze świeże. Nie byliśmy ani w NATO, ani w Unii Europejskiej. Ogromnie się cieszę, że widzę na sali bardzo wiele osób, które także wtedy były w polskim Sejmie. To znaczy, że zapewniamy daleko idącą ciągłość również naszym poczynaniom, że nasze opinie i działania w ciągu 20 lat się nie zmieniły. W sprawach dla Polski podstawowych zawsze mogliśmy się porozumieć. To jest nasza ogromna siła. Wtedy poszukiwaliśmy miejsca we wspólnocie narodów, teraz musimy znaleźć w niej trwałe miejsce jako jeden z liderów. To są nasze ambicje, które są absolutnie do osiągnięcia. To, co 25–30 lat temu wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Tak samo to, co dzisiaj często wydaje nam się tak trudne: zaistnienie na mapie Europy, a nawet świata w wymiarze, na jaki nas stać, także możemy urzeczywistnić. Przyjechałem tutaj, żeby o tych sprawach porozmawiać. Powiem państwu, że po raz pierwszy w życiu wszedłem na mównicę z tej strony, przedtem wchodziłem z prawej. Prawica i lewica w polskim Sejmie w najważniejszych dla Polski sprawach przez 20 lat zmierzały w tym samym kierunku. To chciałbym podkreślić.
Było wiele napięć między nami, w wielu ważnych sprawach dla Polski często dzieliły nas poglądy, ale w tej najważniejszej: gdzie Polska ma swoje miejsce, nie różniliśmy się. Proszę państwa, jest to dla mnie nowe doświadczenie również dlatego, że nikt z państwa nie nałożył słuchawek, gdy przemawiam. To, że rozumiemy się bezpośrednio, jest dla mnie ważne. A jeśli w ogóle będą jakieś oklaski, to będą one zaraz po wypowiedzianym zdaniu, a nie w 12 albo 20 sekund później, w zależności od tego, kto jest na końcu ogona tłumaczeń. Bo pewnie język estoński czy język, powiedzmy, węgierski są dość daleko. Proszę państwa, pan marszałek, Konwent Seniorów, z którym spotkałem się przed chwilą, byli również bardzo uprzejmi i nie zastosowali wobec mnie reguły dwuminutowych wystąpień. To bardzo miłe. Pomnożyli to mniej więcej przez dziesięć, a nawet przez jeszcze więcej. To dla mnie wyjątkowa sprawa. To właśnie mówi o tym, jak wielce różnimy się w niektórych rytuałach, w niektórych sposobach działania, prowadzenia obrad. W gruncie rzeczy jednak te parlamenty są do siebie bardzo podobne.
Zanim przejdę do paru punktów, które chciałbym z państwem poruszyć, powiem, iż przewodniczę Parlamentowi Europejskiemu, dlatego że w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat tak wiele się zmieniło. Te zmiany to wysiłek wielu milionów Polaków. Dzięki ich wysiłkowi Polak może dzisiaj przewodniczyć Parlamentowi Europejskiemu. Mam tego pełną świadomość. Od tego zaczynam, bo chcę państwu powiedzieć, że czuję się i jestem tam wysłannikiem wielu milionów Polaków. Nie tylko tych Polaków, którzy bezpośrednio na mnie głosowali w ostatnich wyborach, ale także tych wszystkich, którzy tworzyli polską rzeczywistość przez ostatnie 20 lat. Czuję się również państwa wysłannikiem. Dlatego czuję się zobowiązany do tego, żeby powiedzieć, jak wyglądają sprawy europejskie, jak sprawy polskie mają się do spraw europejskich. W ciągu ostatnich pięciu miesięcy, od września, odwiedziłem już dziesięć parlamentów unijnych krajów europejskich. We wszystkich miałem bezpośrednie spotkania. Mówiłem o tym, jak Europa będzie wyglądała po wprowadzeniu traktatu lizbońskiego, jakie mamy szanse, w jakim kierunku pójdziemy. To są sprawy, które naszych obywateli mało interesują. Naszych obywateli interesują, jak odpowiemy na ich oczekiwania i na wyzwania, które stoją przed Unią Europejską, przed nimi samymi, w każdej rodzinie, w każdym europejskim domu. Żeby od razu państwu odpowiedzieć, jak czuję i jak widzę dzisiaj moje obowiązki, moją odpowiedzialność, powiem, że to, iż jestem przewodniczącym Parlamentu Europejskiego jest dla mnie ogromną odpowiedzialnością wobec wszystkich Europejczyków, w szczególności tych z Europy Środkowo-Wschodniej, zaś najbardziej tych, którzy mieszkają nad Odrą i Wisłą.
Dla mnie praca dla Europy to praca dla Polski i praca dla Polski to także praca dla Europy, wasza praca. Wspomniałem państwu, że odwiedziłem już dziesięć parlamentów europejskich. To się działo do połowy grudnia ubiegłego roku. W połowie grudnia odbyło się bardzo ważne spotkanie w Sztokholmie, w którym uczestniczyli przewodniczący wszystkich parlamentów Unii Europejskiej. Spotkaliśmy się, żeby przyjrzeć się temu, co stało się w ostatnim czasie i co nowego będzie w zarządzaniu Unią, jakie będą nasze możliwości po wprowadzeniu traktatu z Lizbony. Jestem bardzo wdzięczny, że byli również nasi marszałkowie, pan marszałek Komorowski, pan marszałek Borusewicz, którzy bardzo aktywnie działają w strukturach, porozumieniach europejskich. Polski parlament jest pierwszym, do którego przyjechałem po spotkaniu sztokholmskim. Wydawało mi się to naturalne, że najpierw powinienem być tutaj, żeby po wszystkich doświadczeniach, po ustaleniach w Sztokholmie złożyć państwu sprawozdanie na ten temat, tak jak będę to robił w wielu innych europejskich parlamentach. Wraz z traktatem zmienił się układ sił w Unii Europejskiej. Parlament Europejski zyskał na znaczeniu, został równorzędnym partnerem Rady Europejskiej, w której reprezentowane są rządy unijne. De facto w Unii powstał swoisty dwuizbowy system parlamentarny. Głosy europosłów w Parlamencie Europejskim są dzisiaj właściwie tak samo ważne, jak głosy członków Rady Ministrów poszczególnych krajów europejskich, czyli członkowie rządu i parlamentarzyści europejscy zostali zrównani w swoich uprawnieniach wobec Unii Europejskiej. To jest ważna zmiana. O tym traktacie można powiedzieć, że jest traktatem parlamentów – nie tyko Parlamentu Europejskiego, także parlamentów narodowych. Traktat daje bowiem także wam, panie i panowie, większą władzę. Wpisano w niego bardzo mocno zasadę pomocniczości. To prosta zasada. W kraju, w regionie, w gminie wiele spraw potrafimy załatwić lepiej, skuteczniej, i tak powinno się je rozwiązywać. Dzięki traktatowi z Lizbony parlamenty krajowe mogą zapobiegać rozwiązaniom, które godziłyby w tę zasadę. To nowa siła dana parlamentom narodowym, ale też nowa, ogromna odpowiedzialność. Państwo w ten sposób stajecie się współautorami unijnego prawa. Państwo również odpowiadacie za regulacje unijne. Mówimy tutaj o działaniu wspólnotowym. To jest działanie, które ma niezwykłe znaczenie dla rozwoju Unii Europejskiej, dla zachowania wszystkich zasad, którymi się Unia kieruje, z zasadą solidarności na czele. Dlatego z tego uprawnienia trzeba również korzystać rozważnie, jeśli nasza Unia Europejska ma się nie zatrzymać w miejscu, jeśli ma się nie zatrzymać w swoich działaniach na rzecz poprawienia sytuacji naszych obywateli, jeśli ma działać sprawnie. Ten traktat nie jest przełomem na miarę rozszerzenia z 2004 r., które szczególnie krajom Europy Środkowo-Wschodniej dało tak wiele uprawnień.
Byłem niedawno na Ukrainie i mogę państwu powiedzieć, że jest to wizyta dla każdego Polaka pouczająca. Dopiero jeśli porówna się 20 lat życia niepodległej Ukrainy – prawie 20 lat, troszkę mniej – i 20 lat niepodległej Polski, to widać, jak wiele nam się udało dzięki wielkiej pracy, dzięki determinacji, dzięki porozumieniu. Traktat z Lizbony jest czymś w rodzaju skrzynki z narzędziami. Dobrze wykorzystane narzędzia traktatu pomogą zapewnić solidarność, spójność, dobrobyt i bezpieczeństwo ludzi w Europie.
Panie i panowie, wrócę do pewnych spraw z przeszłości, bo historia czasem zatacza koło. Niektórzy z nas mogą to pamiętać. Dokładnie 9 lat temu, mówiąc na tej sali o drodze Polski do Unii Europejskiej, zaapelowałem, by polskiej akcesji nie traktować jako celu samego w sobie, ale jako dźwignię rozwoju Polski. Wtedy, w grudniu 2000 r., apelowałem też o wzmocnienie roli Parlamentu Europejskiego. Mogę państwa zapewnić, że z pewnością nie byłem tak przewidujący, żeby wiedzieć, że kiedyś zostanę jego przewodniczącym, ale takie słowa wtedy rzeczywiście padły. Dziś jesteśmy w parlamentach europejskim i narodowych odpowiedzialni za nowy kształt Unii, ale nie za byt abstrakcyjny, tylko za los jej mieszkańców. W Parlamencie Europejskim pracujemy nad nowymi mechanizmami kontaktu z parlamentami narodowymi, nie chcemy jednak tworzyć nowych struktur, nie chcemy uruchamiać nowej administracji, nowych komórek do porozumiewania się. Rozmawiałem o tym przed chwilą z Konwentem Seniorów i panie i panowie na ogół się z tym zgadzają. Chcemy bezpośredniej współpracy, na szczeblu komisji, a więc tam, gdzie są eksperci Parlamentu Europejskiego i parlamentów narodowych, z użyciem Internetu, wideokonferencji. Żyjemy w innym świecie, trudno sobie wyobrazić takie porozumiewanie się parlamentów 20 czy 30 lat temu bez Internetu. Chcemy również, aby eksperci, sprawozdawcy poszczególnych aktów legislacyjnych mogli się ze sobą porozumiewać. To wszystko ustalaliśmy w Sztokholmie, z tym także przyjechałem tutaj, żeby z parlamentem polskim, jako pierwszym na tej długiej liście, obowiązkowej dla mnie, podzielić się tymi wstępnymi ustaleniami. Chodzi o to, aby powstające przepisy faktycznie pomagały obywatelom, wspierały przedsiębiorców, chroniły konsumentów, a nie piętrzyły niespodziewane trudności. Wasza rola w tym procesie, panie posłanki i panowie posłowie, jest kluczowa. Silne parlamenty to bardziej demokratyczna Europa.
Kolejna ważna sprawa. 9 lat temu apelowałem również o tzw. wspólnotową metodę decydowania z kluczową rolą Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego, bo Unia Europejska będzie silna i skuteczna, gdy będzie wewnętrznie spójna i zintegrowana, gdy będzie solidarna. Tylko taka wspólnota europejskich narodów może rozwiązać problemy obywateli i liczyć się w świecie, może też ten świat zmieniać. Do tego jeszcze za chwilę wrócę, jak zmieniać świat z pożytkiem dla naszych obywateli. Dlatego chcę bliższej codziennej współpracy parlamentarzystów europejskich i krajowych. Moja rola w tym procesie jest dość szczególna. Jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego odpowiadam za to, aby nasze kontakty były jak najbardziej skuteczne. Użyłem przed chwilą słowa „solidarność”. Chciałbym państwu powiedzieć, że w moich wystąpieniach w Unii i poza Unią zawsze z dumą powracam do tego słowa. Bo to my, Polacy, wprowadziliśmy to słowo w takim zakresie do europejskiego i światowego obiegu. Możemy być z tego dumni. Solidarność, zasada solidarności to nasz wkład w dzieło europejskiej integracji, uznawany dzisiaj przez wszystkich. Żadna inicjatywa unijna nie może być skutecznie przeprowadzona bez odniesienia do idei solidarności. Chciałbym teraz powrócić do informacji, które zobowiązany jestem państwu przekazać. Oprócz tych naturalnych i oczywistych obowiązków wynikających z kierowania Parlamentem Europejskim, jego całą strukturą, działalnością bieżącą, są także kontakty z Komisją Europejską, z Radą Europejską, oczywiście z parlamentami narodowymi. Mamy obecnie przesłuchania komisarzy i tworzymy Komisję Europejską, jesteśmy za to odpowiedzialni. Chcemy to zrobić w sposób przejrzysty, tak aby Europejczycy byli poinformowani o stanie przesłuchań, jak one wyglądają, żeby zdawali sobie sprawę, kto będzie kierował i kto będzie odpowiedzialny za europejski rząd, za Komisję Europejską.
Są także sprawy, które wyjątkowo leżą mi na sercu. Zapowiedziałem je w swoim wystąpieniu 16 września. Chciałbym krótko zaznaczyć tutaj cztery punkty.
Po pierwsze, polityka energetyczna Unii. 16 września podkreśliłem to mocno, zapowiedziałem podjęcie starań o budowę Europejskiej Wspólnoty Energetycznej. Idea wspólnoty jest tak stara, jak idea Unii Europejskiej. Prawie 60 lat temu, 9 maja 1950 r., padła deklaracja Schumana, którą uważa się za początek Wspólnoty, najpierw Wspólnoty Węgla i Stali. Wtedy węgiel był najważniejszym surowcem energetycznym, od niego zależało wszystko. Dzisiaj do węgla dołączyły ropa, gaz, dołączyły dostawy energii elektrycznej jako kluczowego towaru, bez którego nie istnieje możliwość rozwoju. Europejczycy mają złe doświadczenia. Słowacja i Bułgaria w czasie ostatniej zimy – wyłączenie prądu na 2 tygodnie. Hiszpania, Grecja – duże problemy z dostawami gazu. Nie muszę przypominać, że w miejscu, gdzie jestem, w mojej ojczyźnie, takie problemy również istnieją. Dlatego zaproponowałem i promuję ideę powstania Europejskiej Wspólnoty Energetycznej. W Unii żaden kraj nie może pozostać sam, kiedy zabraknie mu gazu, ropy czy prądu. Traktat lizboński sprzyja tym rozwiązaniom. Zawarliśmy w nim zapisy o solidarności energetycznej. W Parlamencie Europejskim właśnie jest prowadzona debata nad nowym rozporządzeniem w tej sprawie. Ale jestem przekonany, że musimy iść dalej. Przede wszystkim Unia jako całość powinna być partnerem w zakupie gazu i ropy od zagranicznych dostawców. Musimy mieć odpowiednie połączenia transgraniczne, dzięki którym będziemy mogli ratować każdy kraj, jeśli zabraknie mu prądu czy gazu. Niech za dobry przykład posłuży nam Euroatom. Wspólnota ta od ponad pół wieku dba o współpracę na polu energetyki jądrowej w Europie. Takiej współpracy życzylibyśmy sobie w całej energetyce, dotyczy to także współpracy w zakresie bezemisyjnego, bezpiecznego wykorzystania węgla. Staje się to dzisiaj, także dzięki naszym staraniom, jednym z najważniejszych priorytetów w Unii Europejskiej. Niezwłocznie po ukonstytuowaniu się nowej Komisji Europejskiej podejmę w tej kwestii intensywny dialog, już go podjąłem z panem przewodniczącym Barroso. Cieszy mnie, że budowa wspólnej polityki energetycznej stała się kanwą obecnej prezydencji hiszpańskiej. Bardzo mnie cieszy, że uczynili ją jedną z głównych zasad. Rozmawiałem o tym wczoraj bardzo długo z obecnym w Parlamencie Europejskim premierem rządu hiszpańskiego panem Zapatero.
Wielkim przedsięwzięciem, i to jest druga sprawa, o której chciałbym powiedzieć, jest budżet godny rozszerzonej Unii Europejskiej, budżet na następne 7 lat, od roku 2014. Zasadnicze pytanie związane z tym budżetem, to w jaki sposób wyrównać szanse tych słabszych regionów, krajów europejskich, a równocześnie nie zaprzepaścić szansy wielkiej konkurencyjności Europy w skali świata. To jest podstawowe wyzwanie, które stoi przed budżetem unijnym. Chciałbym państwu powiedzieć, że jestem absolutnie przekonany, że taki kraj jak Polska zasługuje na uzyskanie wsparcia dla swoich regionów, które wciąż są poniżej średniej europejskiej, ale stać nas na to, aby wykorzystać unijne możliwości, unijne fundusze, by zbudować prawdziwie konkurencyjną gospodarkę. Chciałbym to bardzo mocno podkreślić. Bierzemy dzisiaj udział w podwójnym wyścigu. Wyrównujemy szanse tych najsłabszych, wykorzystując fundusze unijne, a równocześnie chcemy wziąć udział w wyścigu światowym. To jest nasze wyzwanie. Dobrze, że kluczową rolę w budowie budżetu Unii Europejskiej odegra nowy polski komisarz europejski. Nie ma oczywiście budżetu Unii bez współpracy i zgody Parlamentu Europejskiego, dlatego moim drugim celem jest zadbanie o to, aby tym razem Parlament Europejski zniósł wartość dodaną do nowych planów finansowych, w przenośni i dosłownie.
Trzecia sprawa: polityka zagraniczna Unii. Żadnej sprawy, która jest ważna dla mieszkańców naszego kraju, która jest ważna dla Europejczyków, nie jesteśmy w stanie rozwiązać ani wewnątrz Polski, ani wewnątrz Unii Europejskiej. Kryzys zaimportowaliśmy z zewnątrz. Sprawy klimatu to problem międzynarodowy, światowy. Dostawy energii, o tym mówi się wyłącznie w kontekście dostaw spoza Unii Europejskiej. Sprawy migracji czy sprawy demografii to sprawy, które nękają wszystkich na świecie. Problem terroryzmu, piractwo, zagrożenie bronią nuklearną to problemy globalne. Żadnej z tych spraw, która ma prawo niepokoić mieszkańców naszego kraju, nie można rozwiązać wewnątrz Unii Europejskiej. Dlatego polityka zagraniczna staje się kluczową sprawą, prowadzona, by rozwiązywać problemy naszych obywateli, nie po to, żebyśmy w abstrakcyjny sposób zaistnieli na mapie świata. Unia Europejska musi być silna i działać sprawnie poza swoimi granicami. Kluczowym partnerem w dalszym ciągu powinny być Stany Zjednoczone. W kwietniu będę w USA, a zaraz potem w Rosji i Chinach. W wielobiegunowym świecie Unia musi zadbać o swoją pozycję. Każdą z tych spraw, o których mówiłem, musimy rozwiązać w nieco innym układzie. Już nasze relacje unijno-amerykańskie są niewystarczające do zapobiegania katastrofom. Są sprawy, które będziemy rozwiązywać, włączając w to Chiny i Indie – największe kraje świata. Chodzi tu o takie kwestie, jak np. klimat, których nie rozwiążemy bez Brazylii, gdzie są największe lasy tropikalne na świecie. Istnieje również sprawa piractwa, której nie rozwiążemy bez Arabii Saudyjskiej. Mam tu na myśli także zagrożenie bronią nuklearną – w tym przypadku bez Rosji, Japonii, Korei Południowej tej sprawy nie da się rozwiązać. Dlatego wielobiegunowy system musimy budować od zaraz. Naszym sprzymierzeńcem naturalnym są Stany Zjednoczone, ale nie muszę państwu o tym mówić. W naszym kraju to jest wypróbowane partnerstwo, musimy ożywić te relacje, powrócić do stanu, który był dla nas taki oczywisty kilka czy kilkanaście lat temu.
Kolejna sprawa, czwarta, ostatnia dotyczy wolności, demokracji, praw człowieka. W historii naszego kraju w ostatnich stuleciach brakowało tych wartości. Teraz dla nas, Polaków, są one czymś oczywistym, ale ja jestem także przekonany, że zawsze tak było. Właśnie dlatego udało nam się wybić na niepodległość. Dlatego dokonaliśmy takiego wielkiego skoku w ciągu ostatnich 20 lat. Nie musieliśmy, jeżeli chodzi o prawa, odradzać w sobie tego od zera. Nie wszędzie jednak tak jest, mamy tego świadomość. Szczególnie cenimy sobie wolność słowa. Chciałbym, by laureaci nagrody Parlamentu Europejskiego im. Sacharowa za wolność przekonań pomogli w jej promowaniu. W ubiegłym roku za wieloletnią, odważną działalność tę nagrodę przyznaliśmy w Parlamencie Europejskim rosyjskiej organizacji „Memoriał”. Gdy aresztowano w okresie noworocznym jedną z głównych organizatorek wspaniałej akcji memoriałowej, natychmiast zaprotestowałem. Zainicjowałem też tworzenie sieci Sacharowa. Jest to sieć powiązań pomiędzy laureatami, których mamy prawie 30 w różnych częściach świata: na Kubie, w Rosji, na Białorusi, w Chinach, w Sudanie. Chodzi o to, aby ci ludzie, wypromowani przez Parlament Europejski jako obrońcy praw człowieka, wolnego słowa, często siedzący nadal w więzieniu, mieli prawo wypowiadać się wspólnie na temat obrony praw człowieka na całym świecie. Wartości, które dla nas były ważne przez stulecia, nie wszędzie i nie zawsze są tak zakorzenione. Musimy starać się dać szansę także innym.
Nawiążę jeszcze do tego, że za pięć dni są obchody w Auschwitz. Jest to bardzo ważne. Dramat okupacji hitlerowskiej, wielkiej i straszliwej wojny rozegrał się na naszych ziemiach. Nie ponosimy za niego odpowiedzialności, ale jesteśmy zobowiązani wobec reszty świata, aby upominać się, krzycząc, o prawa człowieka w miejscu, gdzie najbardziej w historii były one pogrzebane. Powołam tam europejskie forum pro publico bono „Obywatele dla solidarności europejskiej”. Uczynię to właśnie tam w czasie obchodów. Chciałbym przy tej okazji wykorzystać doświadczenie byłych przewodniczących Parlamentu Europejskiego. Jest ich 12. Pierwszą przewodniczącą była Simone Weil, która przyjeżdża także do Oświęcimia, do Auschwitz. Tam wspólnie zawiążemy forum – forum byłych przewodniczących Parlamentu Europejskiego.
Panie i Panowie! Koleżanki i Koledzy! Dodam jeszcze parę słów na zakończenie. Europa i świat zmieniają się na naszych oczach. Dziś to od nas zależy, jakim uczestnikiem przemian będzie Polska. Ostatnie 5,5 roku to dowód, że potrafimy odnaleźć się w Unii Europejskiej. Przyszedł czas, by zacząć ją także kształtować, nie tylko odnajdywać się. Przyszłoroczna polska prezydencja będzie dużym wyzwaniem, testem dla nas, polityków, i dla polskiej administracji. Będzie też szansą, by Polska udowodniła, że liczy się w Europie nie tylko jako duży kraj, ale przede wszystkim jako skuteczny partner. Teraz „dla Polski” znaczy „dla Europy”, „dla Europy” znaczy „dla Polski”. Europa musi wiedzieć, że Polska jest konstruktywnym i aktywnym partnerem. Skorzystamy na tym jako kraj, jako naród, jako obywatele. Powinniśmy dzielić się naszą myślą polityczną, zgłaszać nasze propozycje rozwiązań europejskich. To jest potrzebne i Europie, i Polsce. Jesteśmy jednym z największych europejskich państw i narodów. Ostatni sukces zielonej wyspy na morzu czerwonych wskaźników wywindował nas na kluczową pozycję w Europie. Mogę to odczuć w wielu miejscach, w których jestem. Dzisiaj wszyscy mówią o nas jako o najlepszych w tej części świata, jedynych, którzy skutecznie oparli się kryzysowi. Wykorzystajmy i utrwalmy ten sukces, bo jak powiedział Oscar Wilde, sukces jest jak nauka, gdy ma się narzędzia, są też rezultaty. Narzędzi, jak widać, nam nie brak, reszta jest w naszych rękach. Dziękuję bardzo.
Zdjęcie: www.ep-president.eu
Panie Posłanki i Panowie Posłowie!
Przedstawiciele Polskiego Rządu!
Szanowni Państwo! Drodzy Przyjaciele!
Rzeczywiście czas szybko płynie. Choć wydaje się, że było to nie tak dawno, to po raz pierwszy w tym miejscu na mównicę wszedłem 13 lat temu. Jak pamiętamy dobrze, Polska była zupełnie innym krajem. Byliśmy dopiero 8 lat po odzyskaniu niepodległości. To wszystko było jeszcze świeże. Nie byliśmy ani w NATO, ani w Unii Europejskiej. Ogromnie się cieszę, że widzę na sali bardzo wiele osób, które także wtedy były w polskim Sejmie. To znaczy, że zapewniamy daleko idącą ciągłość również naszym poczynaniom, że nasze opinie i działania w ciągu 20 lat się nie zmieniły. W sprawach dla Polski podstawowych zawsze mogliśmy się porozumieć. To jest nasza ogromna siła. Wtedy poszukiwaliśmy miejsca we wspólnocie narodów, teraz musimy znaleźć w niej trwałe miejsce jako jeden z liderów. To są nasze ambicje, które są absolutnie do osiągnięcia. To, co 25–30 lat temu wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Tak samo to, co dzisiaj często wydaje nam się tak trudne: zaistnienie na mapie Europy, a nawet świata w wymiarze, na jaki nas stać, także możemy urzeczywistnić. Przyjechałem tutaj, żeby o tych sprawach porozmawiać. Powiem państwu, że po raz pierwszy w życiu wszedłem na mównicę z tej strony, przedtem wchodziłem z prawej. Prawica i lewica w polskim Sejmie w najważniejszych dla Polski sprawach przez 20 lat zmierzały w tym samym kierunku. To chciałbym podkreślić.
Było wiele napięć między nami, w wielu ważnych sprawach dla Polski często dzieliły nas poglądy, ale w tej najważniejszej: gdzie Polska ma swoje miejsce, nie różniliśmy się. Proszę państwa, jest to dla mnie nowe doświadczenie również dlatego, że nikt z państwa nie nałożył słuchawek, gdy przemawiam. To, że rozumiemy się bezpośrednio, jest dla mnie ważne. A jeśli w ogóle będą jakieś oklaski, to będą one zaraz po wypowiedzianym zdaniu, a nie w 12 albo 20 sekund później, w zależności od tego, kto jest na końcu ogona tłumaczeń. Bo pewnie język estoński czy język, powiedzmy, węgierski są dość daleko. Proszę państwa, pan marszałek, Konwent Seniorów, z którym spotkałem się przed chwilą, byli również bardzo uprzejmi i nie zastosowali wobec mnie reguły dwuminutowych wystąpień. To bardzo miłe. Pomnożyli to mniej więcej przez dziesięć, a nawet przez jeszcze więcej. To dla mnie wyjątkowa sprawa. To właśnie mówi o tym, jak wielce różnimy się w niektórych rytuałach, w niektórych sposobach działania, prowadzenia obrad. W gruncie rzeczy jednak te parlamenty są do siebie bardzo podobne.
Zanim przejdę do paru punktów, które chciałbym z państwem poruszyć, powiem, iż przewodniczę Parlamentowi Europejskiemu, dlatego że w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat tak wiele się zmieniło. Te zmiany to wysiłek wielu milionów Polaków. Dzięki ich wysiłkowi Polak może dzisiaj przewodniczyć Parlamentowi Europejskiemu. Mam tego pełną świadomość. Od tego zaczynam, bo chcę państwu powiedzieć, że czuję się i jestem tam wysłannikiem wielu milionów Polaków. Nie tylko tych Polaków, którzy bezpośrednio na mnie głosowali w ostatnich wyborach, ale także tych wszystkich, którzy tworzyli polską rzeczywistość przez ostatnie 20 lat. Czuję się również państwa wysłannikiem. Dlatego czuję się zobowiązany do tego, żeby powiedzieć, jak wyglądają sprawy europejskie, jak sprawy polskie mają się do spraw europejskich. W ciągu ostatnich pięciu miesięcy, od września, odwiedziłem już dziesięć parlamentów unijnych krajów europejskich. We wszystkich miałem bezpośrednie spotkania. Mówiłem o tym, jak Europa będzie wyglądała po wprowadzeniu traktatu lizbońskiego, jakie mamy szanse, w jakim kierunku pójdziemy. To są sprawy, które naszych obywateli mało interesują. Naszych obywateli interesują, jak odpowiemy na ich oczekiwania i na wyzwania, które stoją przed Unią Europejską, przed nimi samymi, w każdej rodzinie, w każdym europejskim domu. Żeby od razu państwu odpowiedzieć, jak czuję i jak widzę dzisiaj moje obowiązki, moją odpowiedzialność, powiem, że to, iż jestem przewodniczącym Parlamentu Europejskiego jest dla mnie ogromną odpowiedzialnością wobec wszystkich Europejczyków, w szczególności tych z Europy Środkowo-Wschodniej, zaś najbardziej tych, którzy mieszkają nad Odrą i Wisłą.
Dla mnie praca dla Europy to praca dla Polski i praca dla Polski to także praca dla Europy, wasza praca. Wspomniałem państwu, że odwiedziłem już dziesięć parlamentów europejskich. To się działo do połowy grudnia ubiegłego roku. W połowie grudnia odbyło się bardzo ważne spotkanie w Sztokholmie, w którym uczestniczyli przewodniczący wszystkich parlamentów Unii Europejskiej. Spotkaliśmy się, żeby przyjrzeć się temu, co stało się w ostatnim czasie i co nowego będzie w zarządzaniu Unią, jakie będą nasze możliwości po wprowadzeniu traktatu z Lizbony. Jestem bardzo wdzięczny, że byli również nasi marszałkowie, pan marszałek Komorowski, pan marszałek Borusewicz, którzy bardzo aktywnie działają w strukturach, porozumieniach europejskich. Polski parlament jest pierwszym, do którego przyjechałem po spotkaniu sztokholmskim. Wydawało mi się to naturalne, że najpierw powinienem być tutaj, żeby po wszystkich doświadczeniach, po ustaleniach w Sztokholmie złożyć państwu sprawozdanie na ten temat, tak jak będę to robił w wielu innych europejskich parlamentach. Wraz z traktatem zmienił się układ sił w Unii Europejskiej. Parlament Europejski zyskał na znaczeniu, został równorzędnym partnerem Rady Europejskiej, w której reprezentowane są rządy unijne. De facto w Unii powstał swoisty dwuizbowy system parlamentarny. Głosy europosłów w Parlamencie Europejskim są dzisiaj właściwie tak samo ważne, jak głosy członków Rady Ministrów poszczególnych krajów europejskich, czyli członkowie rządu i parlamentarzyści europejscy zostali zrównani w swoich uprawnieniach wobec Unii Europejskiej. To jest ważna zmiana. O tym traktacie można powiedzieć, że jest traktatem parlamentów – nie tyko Parlamentu Europejskiego, także parlamentów narodowych. Traktat daje bowiem także wam, panie i panowie, większą władzę. Wpisano w niego bardzo mocno zasadę pomocniczości. To prosta zasada. W kraju, w regionie, w gminie wiele spraw potrafimy załatwić lepiej, skuteczniej, i tak powinno się je rozwiązywać. Dzięki traktatowi z Lizbony parlamenty krajowe mogą zapobiegać rozwiązaniom, które godziłyby w tę zasadę. To nowa siła dana parlamentom narodowym, ale też nowa, ogromna odpowiedzialność. Państwo w ten sposób stajecie się współautorami unijnego prawa. Państwo również odpowiadacie za regulacje unijne. Mówimy tutaj o działaniu wspólnotowym. To jest działanie, które ma niezwykłe znaczenie dla rozwoju Unii Europejskiej, dla zachowania wszystkich zasad, którymi się Unia kieruje, z zasadą solidarności na czele. Dlatego z tego uprawnienia trzeba również korzystać rozważnie, jeśli nasza Unia Europejska ma się nie zatrzymać w miejscu, jeśli ma się nie zatrzymać w swoich działaniach na rzecz poprawienia sytuacji naszych obywateli, jeśli ma działać sprawnie. Ten traktat nie jest przełomem na miarę rozszerzenia z 2004 r., które szczególnie krajom Europy Środkowo-Wschodniej dało tak wiele uprawnień.
Byłem niedawno na Ukrainie i mogę państwu powiedzieć, że jest to wizyta dla każdego Polaka pouczająca. Dopiero jeśli porówna się 20 lat życia niepodległej Ukrainy – prawie 20 lat, troszkę mniej – i 20 lat niepodległej Polski, to widać, jak wiele nam się udało dzięki wielkiej pracy, dzięki determinacji, dzięki porozumieniu. Traktat z Lizbony jest czymś w rodzaju skrzynki z narzędziami. Dobrze wykorzystane narzędzia traktatu pomogą zapewnić solidarność, spójność, dobrobyt i bezpieczeństwo ludzi w Europie.
Panie i panowie, wrócę do pewnych spraw z przeszłości, bo historia czasem zatacza koło. Niektórzy z nas mogą to pamiętać. Dokładnie 9 lat temu, mówiąc na tej sali o drodze Polski do Unii Europejskiej, zaapelowałem, by polskiej akcesji nie traktować jako celu samego w sobie, ale jako dźwignię rozwoju Polski. Wtedy, w grudniu 2000 r., apelowałem też o wzmocnienie roli Parlamentu Europejskiego. Mogę państwa zapewnić, że z pewnością nie byłem tak przewidujący, żeby wiedzieć, że kiedyś zostanę jego przewodniczącym, ale takie słowa wtedy rzeczywiście padły. Dziś jesteśmy w parlamentach europejskim i narodowych odpowiedzialni za nowy kształt Unii, ale nie za byt abstrakcyjny, tylko za los jej mieszkańców. W Parlamencie Europejskim pracujemy nad nowymi mechanizmami kontaktu z parlamentami narodowymi, nie chcemy jednak tworzyć nowych struktur, nie chcemy uruchamiać nowej administracji, nowych komórek do porozumiewania się. Rozmawiałem o tym przed chwilą z Konwentem Seniorów i panie i panowie na ogół się z tym zgadzają. Chcemy bezpośredniej współpracy, na szczeblu komisji, a więc tam, gdzie są eksperci Parlamentu Europejskiego i parlamentów narodowych, z użyciem Internetu, wideokonferencji. Żyjemy w innym świecie, trudno sobie wyobrazić takie porozumiewanie się parlamentów 20 czy 30 lat temu bez Internetu. Chcemy również, aby eksperci, sprawozdawcy poszczególnych aktów legislacyjnych mogli się ze sobą porozumiewać. To wszystko ustalaliśmy w Sztokholmie, z tym także przyjechałem tutaj, żeby z parlamentem polskim, jako pierwszym na tej długiej liście, obowiązkowej dla mnie, podzielić się tymi wstępnymi ustaleniami. Chodzi o to, aby powstające przepisy faktycznie pomagały obywatelom, wspierały przedsiębiorców, chroniły konsumentów, a nie piętrzyły niespodziewane trudności. Wasza rola w tym procesie, panie posłanki i panowie posłowie, jest kluczowa. Silne parlamenty to bardziej demokratyczna Europa.
Kolejna ważna sprawa. 9 lat temu apelowałem również o tzw. wspólnotową metodę decydowania z kluczową rolą Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego, bo Unia Europejska będzie silna i skuteczna, gdy będzie wewnętrznie spójna i zintegrowana, gdy będzie solidarna. Tylko taka wspólnota europejskich narodów może rozwiązać problemy obywateli i liczyć się w świecie, może też ten świat zmieniać. Do tego jeszcze za chwilę wrócę, jak zmieniać świat z pożytkiem dla naszych obywateli. Dlatego chcę bliższej codziennej współpracy parlamentarzystów europejskich i krajowych. Moja rola w tym procesie jest dość szczególna. Jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego odpowiadam za to, aby nasze kontakty były jak najbardziej skuteczne. Użyłem przed chwilą słowa „solidarność”. Chciałbym państwu powiedzieć, że w moich wystąpieniach w Unii i poza Unią zawsze z dumą powracam do tego słowa. Bo to my, Polacy, wprowadziliśmy to słowo w takim zakresie do europejskiego i światowego obiegu. Możemy być z tego dumni. Solidarność, zasada solidarności to nasz wkład w dzieło europejskiej integracji, uznawany dzisiaj przez wszystkich. Żadna inicjatywa unijna nie może być skutecznie przeprowadzona bez odniesienia do idei solidarności. Chciałbym teraz powrócić do informacji, które zobowiązany jestem państwu przekazać. Oprócz tych naturalnych i oczywistych obowiązków wynikających z kierowania Parlamentem Europejskim, jego całą strukturą, działalnością bieżącą, są także kontakty z Komisją Europejską, z Radą Europejską, oczywiście z parlamentami narodowymi. Mamy obecnie przesłuchania komisarzy i tworzymy Komisję Europejską, jesteśmy za to odpowiedzialni. Chcemy to zrobić w sposób przejrzysty, tak aby Europejczycy byli poinformowani o stanie przesłuchań, jak one wyglądają, żeby zdawali sobie sprawę, kto będzie kierował i kto będzie odpowiedzialny za europejski rząd, za Komisję Europejską.
Są także sprawy, które wyjątkowo leżą mi na sercu. Zapowiedziałem je w swoim wystąpieniu 16 września. Chciałbym krótko zaznaczyć tutaj cztery punkty.
Po pierwsze, polityka energetyczna Unii. 16 września podkreśliłem to mocno, zapowiedziałem podjęcie starań o budowę Europejskiej Wspólnoty Energetycznej. Idea wspólnoty jest tak stara, jak idea Unii Europejskiej. Prawie 60 lat temu, 9 maja 1950 r., padła deklaracja Schumana, którą uważa się za początek Wspólnoty, najpierw Wspólnoty Węgla i Stali. Wtedy węgiel był najważniejszym surowcem energetycznym, od niego zależało wszystko. Dzisiaj do węgla dołączyły ropa, gaz, dołączyły dostawy energii elektrycznej jako kluczowego towaru, bez którego nie istnieje możliwość rozwoju. Europejczycy mają złe doświadczenia. Słowacja i Bułgaria w czasie ostatniej zimy – wyłączenie prądu na 2 tygodnie. Hiszpania, Grecja – duże problemy z dostawami gazu. Nie muszę przypominać, że w miejscu, gdzie jestem, w mojej ojczyźnie, takie problemy również istnieją. Dlatego zaproponowałem i promuję ideę powstania Europejskiej Wspólnoty Energetycznej. W Unii żaden kraj nie może pozostać sam, kiedy zabraknie mu gazu, ropy czy prądu. Traktat lizboński sprzyja tym rozwiązaniom. Zawarliśmy w nim zapisy o solidarności energetycznej. W Parlamencie Europejskim właśnie jest prowadzona debata nad nowym rozporządzeniem w tej sprawie. Ale jestem przekonany, że musimy iść dalej. Przede wszystkim Unia jako całość powinna być partnerem w zakupie gazu i ropy od zagranicznych dostawców. Musimy mieć odpowiednie połączenia transgraniczne, dzięki którym będziemy mogli ratować każdy kraj, jeśli zabraknie mu prądu czy gazu. Niech za dobry przykład posłuży nam Euroatom. Wspólnota ta od ponad pół wieku dba o współpracę na polu energetyki jądrowej w Europie. Takiej współpracy życzylibyśmy sobie w całej energetyce, dotyczy to także współpracy w zakresie bezemisyjnego, bezpiecznego wykorzystania węgla. Staje się to dzisiaj, także dzięki naszym staraniom, jednym z najważniejszych priorytetów w Unii Europejskiej. Niezwłocznie po ukonstytuowaniu się nowej Komisji Europejskiej podejmę w tej kwestii intensywny dialog, już go podjąłem z panem przewodniczącym Barroso. Cieszy mnie, że budowa wspólnej polityki energetycznej stała się kanwą obecnej prezydencji hiszpańskiej. Bardzo mnie cieszy, że uczynili ją jedną z głównych zasad. Rozmawiałem o tym wczoraj bardzo długo z obecnym w Parlamencie Europejskim premierem rządu hiszpańskiego panem Zapatero.
Wielkim przedsięwzięciem, i to jest druga sprawa, o której chciałbym powiedzieć, jest budżet godny rozszerzonej Unii Europejskiej, budżet na następne 7 lat, od roku 2014. Zasadnicze pytanie związane z tym budżetem, to w jaki sposób wyrównać szanse tych słabszych regionów, krajów europejskich, a równocześnie nie zaprzepaścić szansy wielkiej konkurencyjności Europy w skali świata. To jest podstawowe wyzwanie, które stoi przed budżetem unijnym. Chciałbym państwu powiedzieć, że jestem absolutnie przekonany, że taki kraj jak Polska zasługuje na uzyskanie wsparcia dla swoich regionów, które wciąż są poniżej średniej europejskiej, ale stać nas na to, aby wykorzystać unijne możliwości, unijne fundusze, by zbudować prawdziwie konkurencyjną gospodarkę. Chciałbym to bardzo mocno podkreślić. Bierzemy dzisiaj udział w podwójnym wyścigu. Wyrównujemy szanse tych najsłabszych, wykorzystując fundusze unijne, a równocześnie chcemy wziąć udział w wyścigu światowym. To jest nasze wyzwanie. Dobrze, że kluczową rolę w budowie budżetu Unii Europejskiej odegra nowy polski komisarz europejski. Nie ma oczywiście budżetu Unii bez współpracy i zgody Parlamentu Europejskiego, dlatego moim drugim celem jest zadbanie o to, aby tym razem Parlament Europejski zniósł wartość dodaną do nowych planów finansowych, w przenośni i dosłownie.
Trzecia sprawa: polityka zagraniczna Unii. Żadnej sprawy, która jest ważna dla mieszkańców naszego kraju, która jest ważna dla Europejczyków, nie jesteśmy w stanie rozwiązać ani wewnątrz Polski, ani wewnątrz Unii Europejskiej. Kryzys zaimportowaliśmy z zewnątrz. Sprawy klimatu to problem międzynarodowy, światowy. Dostawy energii, o tym mówi się wyłącznie w kontekście dostaw spoza Unii Europejskiej. Sprawy migracji czy sprawy demografii to sprawy, które nękają wszystkich na świecie. Problem terroryzmu, piractwo, zagrożenie bronią nuklearną to problemy globalne. Żadnej z tych spraw, która ma prawo niepokoić mieszkańców naszego kraju, nie można rozwiązać wewnątrz Unii Europejskiej. Dlatego polityka zagraniczna staje się kluczową sprawą, prowadzona, by rozwiązywać problemy naszych obywateli, nie po to, żebyśmy w abstrakcyjny sposób zaistnieli na mapie świata. Unia Europejska musi być silna i działać sprawnie poza swoimi granicami. Kluczowym partnerem w dalszym ciągu powinny być Stany Zjednoczone. W kwietniu będę w USA, a zaraz potem w Rosji i Chinach. W wielobiegunowym świecie Unia musi zadbać o swoją pozycję. Każdą z tych spraw, o których mówiłem, musimy rozwiązać w nieco innym układzie. Już nasze relacje unijno-amerykańskie są niewystarczające do zapobiegania katastrofom. Są sprawy, które będziemy rozwiązywać, włączając w to Chiny i Indie – największe kraje świata. Chodzi tu o takie kwestie, jak np. klimat, których nie rozwiążemy bez Brazylii, gdzie są największe lasy tropikalne na świecie. Istnieje również sprawa piractwa, której nie rozwiążemy bez Arabii Saudyjskiej. Mam tu na myśli także zagrożenie bronią nuklearną – w tym przypadku bez Rosji, Japonii, Korei Południowej tej sprawy nie da się rozwiązać. Dlatego wielobiegunowy system musimy budować od zaraz. Naszym sprzymierzeńcem naturalnym są Stany Zjednoczone, ale nie muszę państwu o tym mówić. W naszym kraju to jest wypróbowane partnerstwo, musimy ożywić te relacje, powrócić do stanu, który był dla nas taki oczywisty kilka czy kilkanaście lat temu.
Kolejna sprawa, czwarta, ostatnia dotyczy wolności, demokracji, praw człowieka. W historii naszego kraju w ostatnich stuleciach brakowało tych wartości. Teraz dla nas, Polaków, są one czymś oczywistym, ale ja jestem także przekonany, że zawsze tak było. Właśnie dlatego udało nam się wybić na niepodległość. Dlatego dokonaliśmy takiego wielkiego skoku w ciągu ostatnich 20 lat. Nie musieliśmy, jeżeli chodzi o prawa, odradzać w sobie tego od zera. Nie wszędzie jednak tak jest, mamy tego świadomość. Szczególnie cenimy sobie wolność słowa. Chciałbym, by laureaci nagrody Parlamentu Europejskiego im. Sacharowa za wolność przekonań pomogli w jej promowaniu. W ubiegłym roku za wieloletnią, odważną działalność tę nagrodę przyznaliśmy w Parlamencie Europejskim rosyjskiej organizacji „Memoriał”. Gdy aresztowano w okresie noworocznym jedną z głównych organizatorek wspaniałej akcji memoriałowej, natychmiast zaprotestowałem. Zainicjowałem też tworzenie sieci Sacharowa. Jest to sieć powiązań pomiędzy laureatami, których mamy prawie 30 w różnych częściach świata: na Kubie, w Rosji, na Białorusi, w Chinach, w Sudanie. Chodzi o to, aby ci ludzie, wypromowani przez Parlament Europejski jako obrońcy praw człowieka, wolnego słowa, często siedzący nadal w więzieniu, mieli prawo wypowiadać się wspólnie na temat obrony praw człowieka na całym świecie. Wartości, które dla nas były ważne przez stulecia, nie wszędzie i nie zawsze są tak zakorzenione. Musimy starać się dać szansę także innym.
Nawiążę jeszcze do tego, że za pięć dni są obchody w Auschwitz. Jest to bardzo ważne. Dramat okupacji hitlerowskiej, wielkiej i straszliwej wojny rozegrał się na naszych ziemiach. Nie ponosimy za niego odpowiedzialności, ale jesteśmy zobowiązani wobec reszty świata, aby upominać się, krzycząc, o prawa człowieka w miejscu, gdzie najbardziej w historii były one pogrzebane. Powołam tam europejskie forum pro publico bono „Obywatele dla solidarności europejskiej”. Uczynię to właśnie tam w czasie obchodów. Chciałbym przy tej okazji wykorzystać doświadczenie byłych przewodniczących Parlamentu Europejskiego. Jest ich 12. Pierwszą przewodniczącą była Simone Weil, która przyjeżdża także do Oświęcimia, do Auschwitz. Tam wspólnie zawiążemy forum – forum byłych przewodniczących Parlamentu Europejskiego.
Panie i Panowie! Koleżanki i Koledzy! Dodam jeszcze parę słów na zakończenie. Europa i świat zmieniają się na naszych oczach. Dziś to od nas zależy, jakim uczestnikiem przemian będzie Polska. Ostatnie 5,5 roku to dowód, że potrafimy odnaleźć się w Unii Europejskiej. Przyszedł czas, by zacząć ją także kształtować, nie tylko odnajdywać się. Przyszłoroczna polska prezydencja będzie dużym wyzwaniem, testem dla nas, polityków, i dla polskiej administracji. Będzie też szansą, by Polska udowodniła, że liczy się w Europie nie tylko jako duży kraj, ale przede wszystkim jako skuteczny partner. Teraz „dla Polski” znaczy „dla Europy”, „dla Europy” znaczy „dla Polski”. Europa musi wiedzieć, że Polska jest konstruktywnym i aktywnym partnerem. Skorzystamy na tym jako kraj, jako naród, jako obywatele. Powinniśmy dzielić się naszą myślą polityczną, zgłaszać nasze propozycje rozwiązań europejskich. To jest potrzebne i Europie, i Polsce. Jesteśmy jednym z największych europejskich państw i narodów. Ostatni sukces zielonej wyspy na morzu czerwonych wskaźników wywindował nas na kluczową pozycję w Europie. Mogę to odczuć w wielu miejscach, w których jestem. Dzisiaj wszyscy mówią o nas jako o najlepszych w tej części świata, jedynych, którzy skutecznie oparli się kryzysowi. Wykorzystajmy i utrwalmy ten sukces, bo jak powiedział Oscar Wilde, sukces jest jak nauka, gdy ma się narzędzia, są też rezultaty. Narzędzi, jak widać, nam nie brak, reszta jest w naszych rękach. Dziękuję bardzo.
Zdjęcie: www.ep-president.eu
