A A A

Deklaracja Rządu: W 2011 i 2012 r. pokonamy problemy finansów publicznych...

26.05.2011
Deklaracja Rządu: W 2011 i 2012 r. pokonamy problemy finansów publicznych, przeprowadzając najszybszą konsolidację finansów publicznych w całej Unii Europejskiej z wyjątkiem krajów głęboko dotkniętych kryzysem, i to w dodatku, co najważniejsze, bez uderzania zwykłych obywateli po kieszeni.
Informacja prezesa Rady Ministrów na temat zagrożeń dla stanu finansów publicznych w Polsce zaprezentowana przez ministra finansów Jana Vincent-Rostowskiego.

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie!
Po 3 latach, w których na skutek światowego kryzysu finansowego rósł deficyt budżetu państwa, rósł deficyt sektora finansów publicznych i rosła relacja długu publicznego do dochodu narodowego, w tym roku i w przyszłym Polska osiągnie wielką konsolidację finansów publicznych, zmniejszając deficyt sektora finansów publicznych o 5 punktów procentowych PKB, czyli o 85 mld zł, w przeciągu tych 2 lat, 2011 i 2012. W tym samym czasie obniżymy relację państwowego długu publicznego do PKB, i ten proces rozpocznie się już w tym roku, z 53% w końcu ubiegłego roku do niecałych 52% na koniec tego roku.

Ustabilizujemy relację długu publicznego do PKB według definicji unijnej już w tym roku i obniżymy ją w przyszłym roku. Słuszne było zezwolenie na zwiększenie deficytu i relacji długu publicznego do PKB podczas kryzysu, tak jak słuszne i konieczne jest ich obniżenie teraz, po pokonaniu kryzysu. Już wtedy, przed nieoczekiwanym nadejściem kryzysu w 2008 r. rozpoczęliśmy realizację programu obniżania deficytu sektora finansów publicznych i deficytu budżetowego na 2008 r. Wówczas odeszliśmy od pseudokotwicy poprzedniego rządu
w wysokości 30 mld zł, bo wiedzieliśmy, że ona jest niewystarczająca, szczególnie w dobrych czasach.

Pakiet oszczędnościowy, który wprowadziliśmy po nadejściu kryzysu na początku 2009 r., był konieczny, aby zapewnić wiarygodność finansową Polski. Co by się stało, gdybyśmy poszli drogą proponowaną przez opozycję, szczególnie przez Prawo i Sprawiedliwość, i zwiększyli ten deficyt dramatycznie? W takim przypadku byśmy musieli już w 2010 r. bezwzględnie wprowadzać drastyczne cięcia budżetowe. Dzięki pakietowi oszczędnościowemu, który wprowadziliśmy w 2009 r., nie było to konieczne. Ostrożny budżet na 2010 r., czyli stosowanie reguły wydatkowej, mimo że ona nie obowiązywała z punktu widzenia formalnoprawnego, a więc ograniczenie wzrostu wydatków niesztywnych do poziomu inflacji plus 1%, ale pozwolenie na działanie tzw. stabilizatorów automatycznych poprzez pewien wzrost wydatków sztywnych, co dzieje się w naturalny sposób podczas kryzysu, pozwolił na ugruntowanie się wzrostu gospodarczego w ubiegłym roku. Co by się stało, gdybyśmy w 2010 r. posłuchali komentatorów i niektórych ekonomistów, których zresztą także cytowała część opozycji, i wprowadzili wtedy niepotrzebnie drastyczne cięcia wydatków?

Wiemy, co by się stało. Mielibyśmy spadek wzrostu gospodarczego, a na pewno nie mielibyśmy wzrostu dynamiki rozwoju gospodarczego z 1,7%, co osiągnęliśmy w 2009 r., do 3,8%, co uzyskaliśmy w ubiegłym roku. A więc dzięki temu ostrożnemu budżetowi nie poszliśmy błędną drogą, jaką proponowali komentatorzy i na jaką, można powiedzieć, dała się nabrać część opozycji, która uwierzyła, że za rogiem tuż-tuż grozi nam w Polsce wielki kryzys finansów publicznych. Dzięki tym decyzjom ugruntowaliśmy wzrost gospodarczy w 2010 r. na poziomie 3,8%, w tym roku przewidujemy 4% wzrostu, a na przyszły rok 3,9%. Mamy wobec tego stabilny, relatywnie wysoki wzrost gospodarczy, który plasuje Polskę w samej czołówce Unii Europejskiej, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy.

Jakie są korzyści płynące z tej strategii? Przede wszystkim ten wzrost gospodarczy pozwolił na szybsze gonienie Europy niż kiedykolwiek wcześniej. W ciągu tych 3 lat dogoniliśmy przeciętny poziom dochodu narodowego na głowę Unii Europejskiej tyle, ile w ciągu poprzednich 10 lat. Jeżeli uda nam się utrzymać podobne tempo zbliżania
się do przeciętnej unijnej, to dogonimy przeciętną unijną za 15 lat, a gdybyśmy robili to w tempie naszych poprzedników, to za 50 lat. Stracone pokolenie. 35 lat to całe pokolenie, które
możemy stracić, jeżeli źle wybierzemy politykę gospodarczą. Nie mówię o rządach.

Jaki był skutek tego wzrostu gospodarczego? Po pierwsze, relatywnie niski wzrost, oczywiście i tak o wiele za duży, ale relatywnie niski wzrost bezrobocia, mimo że wzrost bezrobocia oczywiście niestety miał miejsce, co jest naturalne w warunkach kryzysu, jakkolwiek umiejętnie próbujemy prowadzić naszą politykę gospodarczą. Według metodologii Eurostatu, Europejskiego Urzędu Statystycznego poziom bezrobocia w Polsce w 2010 r. sytuował nas niestety na 16. miejscu w Unii Europejskiej, czyli 15 krajów miało niższą relację bezrobocia do siły roboczej niż Polska, ale aż 10 miało wyższą relację. W 2007 r., za rządów Prawa i Sprawiedliwości, byliśmy na 26. miejscu,
Przedostatnim a w 2005 r. na 27. miejscu, ostatnim.

Oczywiście nie jest to powód do jakiejś wielkiej dumy. Zdajemy sobie sprawę, że 16. miejsce naprawdę nie jest żadnym osiągnięciem, z którego powinniśmy być szczególnie zadowoleni, co do tego nie ma żadnej wątpliwości, ale jednak udało nam się poprawić w czasie kryzysu tę relację o 10 miejsc w rankingu w porównaniu z innymi. Oczywiście pogorszyła się, ale poprawiła się w porównaniu z innymi. Wynika to z faktu utrzymania wzrostu gospodarczego, który z kolei wynika z polityki gospodarczej.

Po drugie, także bardzo ważna rzecz – wzrost zatrudnienia. W tym okresie w latach 2008, 2009 i 2010 Polska była na pierwszym miejscu w rankingu europejskim, jeśli chodzi o tworzenie miejsc pracy. W tym okresie stworzono u nas 730 tys. miejsc pracy. W Niemczech, które mają ludność dwukrotnie większą od Polski, stworzono 650 tys. miejsc pracy. Poza Polską i Niemcami jeszcze tylko 3 kraje w ogóle tworzyły miejsca pracy w tym okresie: Austria, Belgia i Luksemburg. Co więcej, prawie połowa, bo 47,5%, wszystkich miejsc pracy stworzonych w Europie była w okresie kryzysu stworzona tutaj, nad Wisłą. I oczywiście także, o czym mówiłem podczas debaty nad wnioskiem o wotum nieufności, bardzo znaczące, znaczne – nie będę cytował liczb, bo nie chcę nikomu robić przykrości – zmniejszenie ryzyka ubóstwa i wykluczenia, znaczne zmniejszenie rozwarstwienia społecznego, poprawa poczucia bezpieczeństwa osobistego.

W latach 2011–2012 nastąpi najszybsza konsolidacja finansów publicznych we wszystkich krajach Unii Europejskiej z wyjątkiem Irlandii i Portugalii. Są to kraje znajdujące się w szczególnie trudnej sytuacji, na których ta konsolidacja jest oczywiście wymuszona i warunkami, i decyzjami Unii Europejskiej. Ta konsolidacja będzie następowała przy jednym z najszybszych wzrostów gospodarczych w Europie. Wszystkie działania potrzebne, aby osiągnąć tę konsolidację, zostały już uchwalone w tej Izbie lub –dotyczy to tak naprawdę tylko jednego znaczącego działania – uzgodnione. Jedyne działanie, które jeszcze nie zostało uzgodnione, to mechanizm zapewniający obniżenie deficytu sektora samorządowego, ale w tym zakresie też mamy porozumienie z samorządowcami. Porozumienie to polega na uzgodnieniu celu, jakim jest obniżenie łącznego deficytu sektora samorządowego o 0,4 punktu procentowego PKB, czyli o 0,1 działań, które podejmiemy w pozostałej części sektora publicznego, bo w pozostałej części będziemy obniżali deficyt o 4 punkty procentowe PKB. A więc deficyt sektora samorządowego w 2012 r. – jest to wspólny cel rządu i samorządów – ma być o 6 mld zł niższy niż w 2010 r. To jest pierwszy element tego porozumienia.

Drugi element polega na tym, że będziemy patrzyli na deficyt sektora samorządowego jako na całość. Jest to podejście samej Unii Europejskiej, a także podejście, które preferujemy my razem z samorządami. To po drugie.

Po trzecie, stworzymy mechanizm monitorowania deficytów od 2012 r., tak aby w skali całego podsektora na pewno nastąpiło to ograniczenie deficytu.

Po czwarte, stworzymy mechanizm ograniczający ten deficyt, jeśli wspólnie uzgodniony cel będzie zagrożony. W następnych tygodniach będziemy pracować wspólnie z przedstawicielami samorządów nad tymi zmianami.

Skutkami konsolidacji, jak już wspomniałem, będzie obniżenie w przyszłym roku deficytu sektora finansów publicznych poniżej 3% PKB. Jak już także wspomniałem, relacja państwowego długu publicznego do PKB spadnie już w tym roku, a relacja długu publicznego według metodologii unijnej w tym roku się ustabilizuje, czyli przestanie rosnąć, a w przyszłym zacznie już spadać. Oczywiście dalej będziemy musieli obniżać deficyty sektora finansów publicznych w latach 2013–2015. Przede wszystkim dlatego, że mamy ogólne zobowiązanie – wszystkie kraje Unii Europejskiej mają ogólne zobowiązanie – aby osiągnąć tzw. Średniookresowy cel, którym dla Polski jest przeciętny deficyt sektora finansów publicznych na poziomie 1%. Dla olbrzymiej większości innych krajów jest to deficyt zerowy. Mamy możliwość lekko wyższego przeciętnie deficytu, dlatego że przewiduje się, iż gospodarka polska będzie rozwijała się szybciej, niż przeciętnie będzie się rozwijała gospodarka Unii Europejskiej.

Nie tylko jednak z powodu zobowiązań unijnych będziemy chcieli obniżać deficyt także w latach 2013-2015, ale również dlatego, że chcemy osiągnąć w 2018 r. relację długu publicznego do PKB na poziomie 40%. Dlaczego? Dlatego, aby zapewnić, że w sytuacji ewentualnego przyszłego kryzysu będziemy mogli tak samo elastycznie reagować na ten kryzys, jak mogliśmy reagować w obecnym kryzysie, a także po to, aby zapewnić polskiej gospodarce kluczową przewagę konkurencyjną, jaką jest wiarygodność finansów publicznych. W nadchodzącym 10-leciu kraje, które będą miały niską relację długu do PKB, będą najbardziej wiarygodne finansowo i dlatego będą najbardziej przyciągały do siebie inwestycje zagraniczne, a także zachęcały rodzimych przedsiębiorców do inwestowania w gospodarkę narodową.

Oczywiście inwestycje są źródłem nowych miejsc pracy i wobec tego mają wpływ na możliwość dalszego postępu, jeśli chodzi o wskaźniki socjalne, tego postępu, o którym mówiłem w ostatniej debacie w kontekście wotum nieufności. To obniżenie relacji długu do PKB do 40%, aby można było elastycznie reagować na przyszły kryzys wynika także z faktu, iż poprzednie rządy, czyli rząd Prawa i Sprawiedliwości i rząd Sojuszu Lewicy Demokratycznej, wtedy gdy rządziły, nie wykonały swojego zadania domowego, bo w czasach dobrych, czasach dobrej koniunktury światowej, doprowadziły do poziomu długu, który prawie uniemożliwił nam tę elastyczną reakcję na kryzys światowy. Widzimy to po zmianie w relacjach długu do PKB w latach 2001–2005 i potem w latach 2005–2007 na tle tego, co działo się w innych krajach europejskich. Jeśli weźmiemy pod uwagę wzrost relacji długu do PKB w latach 2008–2010, to zauważymy, że nastąpił wzrost o 10 punktów procentowych. Jest to bardzo dużo, ale miało to miejsce w czasie, kiedy przeciętnie w Unii ta relacja wzrosła o 20 punktów, czyli dwa razy tyle. Jeżeli zrobimy ranking wzrostu relacji długu do PKB, to uplasujemy się na szóstym miejscu w całej Unii. Tylko kilka krajów, wśród nich Szwecja, Estonia, Malta, miało niższy wzrost relacji długu do PKB niż Polska. Niemcy miały wyższy wzrost. Jeżeli weźmiemy pod uwagę lata 2005–2007, to faktycznie poprawiła się relacja długu do PKB, ale tylko o 2 punkty procentowe – w tych dobrych czasach, kiedy przeciętnie w Unii Europejskiej poprawiła się ta relacja o 4 punkty procentowe.

Tak, i wtedy Polska była na dziewiętnastym miejscu. Nie na szóstym, lecz na dziewiętnastym
miejscu. A więc, niestety, wszystko zależy od czasów, w jakich rządzimy.
(…)
Powiem jeszcze raz: w latach 2005–2007 mimo świetnej koniunktury na świecie relacja długu do PKB w Polsce poprawiła się jedynie o 2 punkty procentowe w porównaniu z poprawą o 4 punkty procentowe przeciętnie w Unii Europejskiej i z tego powodu Polska była na dziewiętnastym miejscu w Unii Europejskiej. Aż 18 krajów poprawiło tę relację lepiej
niż Polska.

W latach 2001–2005 pogorszyła się relacja długu do PKB o 11,3%, przepraszam, pogorszyła się relacja o 11,3%, nie mogłem uwierzyć, że mogła się pogorszyć o 11,3%, wtedy gdy w Unii pogorszyła się o 2%, czyli 5 razy więcej niż przeciętnie w Unii Europejskiej za rządów SLD, i w tym rankingu haniebnym wzrostu relacji długu do PKB Polska była na dwudziestym siódmym, czyli ostatnim, miejscu. Oczywiście nie mówię o tym po to, żeby pastwić się nad naprawdę bardzo, bardzo słabymi wynikami opozycji i po prawej stronie, i po lewej stronie.
Mówię o tym po to, żeby uzasadnić konieczność długiego okresu, bardzo długiego okresu, bardzo niskich deficytów finansów publicznych, bo naprawdę przy dzisiejszej wrażliwości rynków światowych na zbyt wysokie deficyty i zbyt wysokie poziomy długu w relacji do PKB musimy w jakimś horyzoncie – oczywiście rozsądnym, czyli do 2018 r. – tę relację długu do PKB obniżyć do 40% po to, aby móc bezpiecznie reagować elastycznie na ewentualny przyszły kryzys, bo poziom relacji długu do PKB, z którym wy zostawiliście Polskę, czyli 45%, był tak wysoki, że to była ostatnia… To znaczy gdyby ten poziom był choć o kilka punktów procentowych wyższy, to nie moglibyśmy zareagować tak elastycznie, jak to zrobiliśmy, by zapewnić wzrost gospodarczy, wzrost zatrudnienia i wobec tego poprawę wskaźników społecznych. Wiem, że opozycję po prawej stronie znacznie bardziej interesują sprawy historyczne niż te, które naprawdę są ważne dla Polaków jak bezpieczeństwo osobiste.

Reasumując, w 2009 r. pokonaliśmy kryzys gospodarczy, będąc jedynym krajem w Unii Europejskiej, który nie popadł w recesję. W 2011 i 2012 r. pokonamy problemy finansów publicznych, przeprowadzając najszybszą konsolidację finansów publicznych w całej Unii Europejskiej z wyjątkiem krajów głęboko dotkniętych kryzysem, i to w dodatku, co najważniejsze, bez uderzania zwykłych obywateli po kieszeni.

Oczywiście pozostaje ryzyko dalszych turbulencji przychodzących do Polski z zewnątrz, ze strefy euro i z Grecji. Stale monitorujemy sytuację w Grecji. Jeśli zacznie się to przelewać na inne kraje Unii, to jak wszystkie inne rządy Europy będziemy musieli podjąć działania, aby zabezpieczyć wzrost gospodarczy i w pełni utrzymać wiarygodność finansową Polski. To jest lekcja, którą wyciągamy z doświadczeń w 2009 r., kiedy mimo podpowiedzi opozycji wprowadziliśmy wielki pakiet oszczędnościowy. Właśnie ten pakiet wraz z zachowaniem wiarygodności finansowej pozwolił nam utrzymać wzrost gospodarczy i rozwój kraju. Pomimo kryzysu pozwoliło nam to zwiększyć liczbę miejsc pracy. Umieliśmy to zrobić w 2009 r., będziemy umieli to zrobić ponownie teraz. Dlatego chciałbym skończyć, mówiąc tak: właśnie z tego powodu finanse publiczne Polski są dzisiaj bezpieczne. Dziękuję.


Zdjęcie: http://www.sxc.hu
Dodaj komentarz
load