Strona główna
/ Aktualności
/ Rok 2011
/ Maj
/ Słaby realny wzrost płac i stagnacja zatrudnienia będzie wpływała na realne pogorszenie warunków życia
A
A
A
Słaby realny wzrost płac i stagnacja zatrudnienia będzie wpływała na realne pogorszenie warunków życia
Stanowisko Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość w sprawie informacji prezesa Rady Ministrów na temat zagrożeń dla stanu finansów publicznych w Polsce przedstawione przez poseł Beatę Szydło:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Mam pewien kłopot, jak się odnieść do informacji pana ministra, ponieważ przypomnę, że temat był taki: informacja na temat zagrożeń finansów publicznych, jak rozumiem – teraz, tymczasem wypowiedź pana ministra to był powrót raz do przeszłości, a raz do przyszłości, i do tego jeszcze nie bardzo spójny, bo raz pan minister mówi, że dobre było zwiększanie deficytu w czasie kryzysu, a za chwilę w kolejnym zdaniu zastanawia się, co by było, gdybyśmy poszli drogą, którą proponował PiS, i zwiększylibyśmy deficyt. Albo pan minister mówi, że jest wielki kryzys, którego nikt nie przewidział, a za chwilę stwierdza, że niektórzy dali się nabrać tym, którzy twierdzili, że jest kryzys. Ale postaram się jakoś wybrnąć z tej sytuacji.
Pamiętacie państwo słynną konferencję pana premiera, chyba odbywało się to na Giełdzie Papierów Wartościowych, kiedy była pokazana taka mapa: wszystkie kraje europejskie były oznaczone kolorem czerwonym i były tylko dwie zielone wysepki. Jedna to była Grecja, druga – Polska.
Mówiąc o sytuacji finansów publicznych, trzeba zwrócić uwagę na cztery obszary zagrożeń.
Od jesieni ubiegłego roku następuje stały wzrost cen towarów i usług, roczna inflacja w kwietniu według danych Głównego Urzędu Statystycznego wzrosła z 4,3% w marcu do 4,5%. Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem w pierwszym kwartale 2011 r. w stosunku do czwartego kwartału 2010 r. wyniósł 2,1%. Roczne tempo wzrostu cen w ubiegłym miesiącu było najwyższe od września 2008 r. Żywność podrożała prawie o 1%, w skali roku wzrost jej cen wyniósł 7,7%, ceny paliw w kwietniu podniosły się o 2,6%, w ujęciu rocznym – o 14,2%. Opłaty związane z utrzymaniem mieszkania w skali roku wzrosły o 5%, ceny nośników energii – o 7%, transportu– 7,6%.
Na koniec kwietnia w urzędach pracy zarejestrowanych było 2045 tys. osób. Stopa bezrobocia wyniosła 12,6%, co prawda zanotowano o pół procenta mniej niż na koniec marca, ale nadal liczba bezrobotnych jest wyższa niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Nieznaczny wzrost bezrobocia w kwietniu jest wyrównaniem marcowego spadku. W 2010 r. spadło zatrudnienie w małych przedsiębiorstwach, tych liczących do 50 pracowników, i zmniejszyła się ich liczba. Pogorszył się wskaźnik płynności finansowej małych przedsiębiorstw. Stagnację przeżywają średnie przedsiębiorstwa, te zatrudniające do 250 osób. Zmniejszyło się zatrudnienie w tej sekcji i zmniejszyła
się również liczba tych podmiotów.
Kwiecień, co prawda przyniósł przyspieszenie rocznej dynamiki płac w sektorze przedsiębiorstw w porównaniu do marca, ale w ocenie analityków jest to efekt niskiej bazy odniesienia z ubiegłego roku i prawdopodobnie przesunięcie w tym roku wypłat części premii rocznych z marca na kwiecień. Należy też zwrócić uwagę, że nominalny wzrost wynagrodzeń nie oznacza wzrostu realnego. W ujęciu realnym roczna dynamika wzrostu płac pozostaje dość umiarkowana – wzrost o 1,3% rok do roku, po spadku o 0,3% rok do roku w marcu. Słaby realny wzrost płac i stagnacja zatrudnienia będzie wpływała na realne pogorszenie warunków życia. Trzeba też zwrócić uwagę na wzrastającą inflację, która będzie powodowała obniżanie realnej mocy nabywczej wynagrodzeń.
Duże problemy zaczynają przeżywać firmy branży budowlanej, które mają zdecydowany wpływ na wzrost zatrudnienia przede wszystkim sezonowego, a zatem nie należy spodziewać się zwiększenia liczby miejsc pracy. Nawet jeżeli nastąpi nieznaczne w cyklu krótkookresowym, to sumarycznie rok do roku wzrost raczej nie będzie tu odnotowany.
Ograniczone zostały środki na aktywizację bezrobotnych, co również jest już odczuwalne na rynku
pracy. Pojawiają się problemy z wykorzystywaniem środków unijnych przeznaczanych na inwestycje.
Ostatni, niechlubny chyba przykład – stadion narodowy.
Reasumując, w bieżącym roku nie należy spodziewać się poprawy na rynku pracy, prawdopodobnie będzie utrzymywać się tendencja wzrostowa cen towarów i usług, co wpłynie niekorzystnie na konsumpcję wewnętrzną. Jeżeli inflacja będzie utrzymywała się na wysokim poziomie, prawdopodobne mogą być kolejne podwyżki stóp procentowych, a to z kolei wpłynie na rynek inwestycyjny i również podniesie koszty kredytów, co także osłabi konsumpcję wewnętrzną.
Sytuacja zewnętrza. Oczywiście narastają problemy w strefie euro, w kolejnych krajach widać brak stabilizacji. W tej chwili mówimy już nie tylko o Grecji, Hiszpanii, Portugalii czy o Włoszech, w ostatnich dniach pojawiły się również takie głosy, że być może również Belgia spadnie w rankingach.
Przystąpiliśmy na ochotnika do paktu Euro Plus. Do końca nie wiemy, do czego Polska się w tym pakcie zobowiązała, ale przytoczę cztery podstawowe kwestie, o których mówiono publicznie. Po pierwsze, dokonanie przeglądu uzgodnień w zakresie ustalania wynagrodzeń oraz w razie konieczności centralizacji w procesach negocjacyjnych, a także mechanizmów
indeksacji, czyli, mówiąc po polsku, otwarcie drogi do zniesienia indeksacji płac. Po drugie, dostosowanie systemu emerytalnego do krajowej sytuacji demograficznej, np. poprzez dostosowanie rzeczywistego wieku przejścia na emeryturę do średniego trwania życia lub poprzez podniesienie współczynnika aktywności zawodowej, czyli otwarcie drogi do podwyższenia wieku emerytalnego i zniesienia systemu wcześniejszych emerytur. Po trzecie, oprócz wspomnianych wyżej kwestii przedmiotem uwagi będzie koordynacja polityki podatkowej. Określenie wspólnej podstawy opodatkowania osób prawnych mogłoby być jednym z neutralnych pod względem dochodów sposobów zapewniających spójność krajowych systemów podatkowych. Komisja przedstawiła wniosek ustawodawczy w sprawie wspólnej jednolitej podstawy opodatkowania osób prawnych, czyli otwarcie drogi do ujednolicenia podatku CIT. Są problemy z przygotowaniem budżetu Unii Europejskiej.
W tej chwili pojawiła się również propozycja stworzenia nowych źródeł dochodowych do budżetu Unii Europejskiej. Zacytuję tutaj pismo wysłane przez Ministerstwo Finansów w tej sprawie: Wynika to z faktu, iż w przypadku środka własnego o fiskalnym charakterze, to jest nałożonego bezpośrednio na obywateli europejskich, a nie na państwa członkowskie, ograniczona zostałaby możliwość sporządzania sald rozliczeń z budżetem Unii Europejskiej. Czyli, mówiąc wprost, jest to pomysł, aby opodatkować na rzecz budżetu Unii Europejskiej każdego jej mieszkańca.
No i wreszcie słynny pakiet klimatyczny. Jeżeli on wejdzie w życie, to polska gospodarka przestanie
być konkurencyjna. Na ten temat pan minister nie raczył nam przedstawić żadnej informacji.
Rosnące zadłużenie, niestabilność rynków finansowych. Jest różnica pomiędzy liczeniem zadłużenia według metodologii unijnej i polskiej. Ma to znaczenie w przypadku wypychania zadłużenia poza oficjalne zadłużenie, aby spełnić oczekiwania Brukseli. Wpływ na wysokość zadłużenia kursu polskiej złotówki przede wszystkim w stosunku do euro. Niepokojące są operacje walutami i środkami unijnymi, złoty jest niestabilny. Przykład sprzed dwóch tygodni. Bank Gospodarstwa Krajowego dokonał transakcji na około miliard euro, złotówka umocniła się w stosunku do euro o około 2 grosze, by następnie w ciągu kilku godzin osłabić się o 4 grosze na skutek pogorszenia nastrojów związanych z sytuacją w strefie euro.
Rośnie również koszt obsługi zadłużenia. Podam tu pewne dane, bo pan minister podawał, jakie miejsca zajmujemy w różnych europejskich rankingach. Warto też pamiętać, że jesteśmy w pierwszej szóstce krajów europejskich o najwyższym deficycie. Poniższej przedstawię też wskaźniki, które zostały ujęte w projekcie budżetu na rok przyszły. Dynamika PKB– 4%, średnia roczna inflacja – 2,8%, dynamika przeciętnego nominalnego wynagrodzenia – 5,8%, stopa bezrobocia na koniec roku – 10%. To te najważniejsze.
Oczywiście, w zaplanowanym projekcie budżetu są również pokazane wzrosty dochodów, głównie
z podatków.
Natomiast, jakie są rozbieżności pomiędzy tymi danymi a danymi zewnętrznymi? OECD. PKB, oczywiście polskie, w 2011 r. wzrost o 3,9%, a w 2012 r.– o 3,8%. Przypomnę, że w projekcie budżetu jest 4%. Deficyt sektora finansów publicznych w 2012 r. kształtuje się na poziomie 3,7% PKB, natomiast polski rząd zakłada odpowiednio 4% i 2,9%. Międzynarodowy Fundusz Walutowy. PKB wzrost w 2011 r. o 3,8%, a w 2012 – 3,6%. To tak bardzo krótko.
Natomiast wskazane przeze mnie dane są zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Trzeba również zwracać uwagę na sytuację i na to, co dzieje się wokół was, proszę państwa. Oczywiście można na okrągło powtarzać piękne słowa, mówić o przyszłych sukcesach, które państwo osiągniecie, można odwoływać się i bez przerwy szukać winnych poza sobą. Ale mam wrażenie, że goniąc tę Europę, biegniemy tak szybko, że przeciętni Polacy nie zdążyli w trakcie tej pogoni zauważyć, że żyje im się lepiej.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości oczywiście odrzuca informację pana ministra.
Mam pewien kłopot, jak się odnieść do informacji pana ministra, ponieważ przypomnę, że temat był taki: informacja na temat zagrożeń finansów publicznych, jak rozumiem – teraz, tymczasem wypowiedź pana ministra to był powrót raz do przeszłości, a raz do przyszłości, i do tego jeszcze nie bardzo spójny, bo raz pan minister mówi, że dobre było zwiększanie deficytu w czasie kryzysu, a za chwilę w kolejnym zdaniu zastanawia się, co by było, gdybyśmy poszli drogą, którą proponował PiS, i zwiększylibyśmy deficyt. Albo pan minister mówi, że jest wielki kryzys, którego nikt nie przewidział, a za chwilę stwierdza, że niektórzy dali się nabrać tym, którzy twierdzili, że jest kryzys. Ale postaram się jakoś wybrnąć z tej sytuacji.
Pamiętacie państwo słynną konferencję pana premiera, chyba odbywało się to na Giełdzie Papierów Wartościowych, kiedy była pokazana taka mapa: wszystkie kraje europejskie były oznaczone kolorem czerwonym i były tylko dwie zielone wysepki. Jedna to była Grecja, druga – Polska.
Mówiąc o sytuacji finansów publicznych, trzeba zwrócić uwagę na cztery obszary zagrożeń.
Od jesieni ubiegłego roku następuje stały wzrost cen towarów i usług, roczna inflacja w kwietniu według danych Głównego Urzędu Statystycznego wzrosła z 4,3% w marcu do 4,5%. Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem w pierwszym kwartale 2011 r. w stosunku do czwartego kwartału 2010 r. wyniósł 2,1%. Roczne tempo wzrostu cen w ubiegłym miesiącu było najwyższe od września 2008 r. Żywność podrożała prawie o 1%, w skali roku wzrost jej cen wyniósł 7,7%, ceny paliw w kwietniu podniosły się o 2,6%, w ujęciu rocznym – o 14,2%. Opłaty związane z utrzymaniem mieszkania w skali roku wzrosły o 5%, ceny nośników energii – o 7%, transportu– 7,6%.
Na koniec kwietnia w urzędach pracy zarejestrowanych było 2045 tys. osób. Stopa bezrobocia wyniosła 12,6%, co prawda zanotowano o pół procenta mniej niż na koniec marca, ale nadal liczba bezrobotnych jest wyższa niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Nieznaczny wzrost bezrobocia w kwietniu jest wyrównaniem marcowego spadku. W 2010 r. spadło zatrudnienie w małych przedsiębiorstwach, tych liczących do 50 pracowników, i zmniejszyła się ich liczba. Pogorszył się wskaźnik płynności finansowej małych przedsiębiorstw. Stagnację przeżywają średnie przedsiębiorstwa, te zatrudniające do 250 osób. Zmniejszyło się zatrudnienie w tej sekcji i zmniejszyła
się również liczba tych podmiotów.
Kwiecień, co prawda przyniósł przyspieszenie rocznej dynamiki płac w sektorze przedsiębiorstw w porównaniu do marca, ale w ocenie analityków jest to efekt niskiej bazy odniesienia z ubiegłego roku i prawdopodobnie przesunięcie w tym roku wypłat części premii rocznych z marca na kwiecień. Należy też zwrócić uwagę, że nominalny wzrost wynagrodzeń nie oznacza wzrostu realnego. W ujęciu realnym roczna dynamika wzrostu płac pozostaje dość umiarkowana – wzrost o 1,3% rok do roku, po spadku o 0,3% rok do roku w marcu. Słaby realny wzrost płac i stagnacja zatrudnienia będzie wpływała na realne pogorszenie warunków życia. Trzeba też zwrócić uwagę na wzrastającą inflację, która będzie powodowała obniżanie realnej mocy nabywczej wynagrodzeń.
Duże problemy zaczynają przeżywać firmy branży budowlanej, które mają zdecydowany wpływ na wzrost zatrudnienia przede wszystkim sezonowego, a zatem nie należy spodziewać się zwiększenia liczby miejsc pracy. Nawet jeżeli nastąpi nieznaczne w cyklu krótkookresowym, to sumarycznie rok do roku wzrost raczej nie będzie tu odnotowany.
Ograniczone zostały środki na aktywizację bezrobotnych, co również jest już odczuwalne na rynku
pracy. Pojawiają się problemy z wykorzystywaniem środków unijnych przeznaczanych na inwestycje.
Ostatni, niechlubny chyba przykład – stadion narodowy.
Reasumując, w bieżącym roku nie należy spodziewać się poprawy na rynku pracy, prawdopodobnie będzie utrzymywać się tendencja wzrostowa cen towarów i usług, co wpłynie niekorzystnie na konsumpcję wewnętrzną. Jeżeli inflacja będzie utrzymywała się na wysokim poziomie, prawdopodobne mogą być kolejne podwyżki stóp procentowych, a to z kolei wpłynie na rynek inwestycyjny i również podniesie koszty kredytów, co także osłabi konsumpcję wewnętrzną.
Sytuacja zewnętrza. Oczywiście narastają problemy w strefie euro, w kolejnych krajach widać brak stabilizacji. W tej chwili mówimy już nie tylko o Grecji, Hiszpanii, Portugalii czy o Włoszech, w ostatnich dniach pojawiły się również takie głosy, że być może również Belgia spadnie w rankingach.
Przystąpiliśmy na ochotnika do paktu Euro Plus. Do końca nie wiemy, do czego Polska się w tym pakcie zobowiązała, ale przytoczę cztery podstawowe kwestie, o których mówiono publicznie. Po pierwsze, dokonanie przeglądu uzgodnień w zakresie ustalania wynagrodzeń oraz w razie konieczności centralizacji w procesach negocjacyjnych, a także mechanizmów
indeksacji, czyli, mówiąc po polsku, otwarcie drogi do zniesienia indeksacji płac. Po drugie, dostosowanie systemu emerytalnego do krajowej sytuacji demograficznej, np. poprzez dostosowanie rzeczywistego wieku przejścia na emeryturę do średniego trwania życia lub poprzez podniesienie współczynnika aktywności zawodowej, czyli otwarcie drogi do podwyższenia wieku emerytalnego i zniesienia systemu wcześniejszych emerytur. Po trzecie, oprócz wspomnianych wyżej kwestii przedmiotem uwagi będzie koordynacja polityki podatkowej. Określenie wspólnej podstawy opodatkowania osób prawnych mogłoby być jednym z neutralnych pod względem dochodów sposobów zapewniających spójność krajowych systemów podatkowych. Komisja przedstawiła wniosek ustawodawczy w sprawie wspólnej jednolitej podstawy opodatkowania osób prawnych, czyli otwarcie drogi do ujednolicenia podatku CIT. Są problemy z przygotowaniem budżetu Unii Europejskiej.
W tej chwili pojawiła się również propozycja stworzenia nowych źródeł dochodowych do budżetu Unii Europejskiej. Zacytuję tutaj pismo wysłane przez Ministerstwo Finansów w tej sprawie: Wynika to z faktu, iż w przypadku środka własnego o fiskalnym charakterze, to jest nałożonego bezpośrednio na obywateli europejskich, a nie na państwa członkowskie, ograniczona zostałaby możliwość sporządzania sald rozliczeń z budżetem Unii Europejskiej. Czyli, mówiąc wprost, jest to pomysł, aby opodatkować na rzecz budżetu Unii Europejskiej każdego jej mieszkańca.
No i wreszcie słynny pakiet klimatyczny. Jeżeli on wejdzie w życie, to polska gospodarka przestanie
być konkurencyjna. Na ten temat pan minister nie raczył nam przedstawić żadnej informacji.
Rosnące zadłużenie, niestabilność rynków finansowych. Jest różnica pomiędzy liczeniem zadłużenia według metodologii unijnej i polskiej. Ma to znaczenie w przypadku wypychania zadłużenia poza oficjalne zadłużenie, aby spełnić oczekiwania Brukseli. Wpływ na wysokość zadłużenia kursu polskiej złotówki przede wszystkim w stosunku do euro. Niepokojące są operacje walutami i środkami unijnymi, złoty jest niestabilny. Przykład sprzed dwóch tygodni. Bank Gospodarstwa Krajowego dokonał transakcji na około miliard euro, złotówka umocniła się w stosunku do euro o około 2 grosze, by następnie w ciągu kilku godzin osłabić się o 4 grosze na skutek pogorszenia nastrojów związanych z sytuacją w strefie euro.
Rośnie również koszt obsługi zadłużenia. Podam tu pewne dane, bo pan minister podawał, jakie miejsca zajmujemy w różnych europejskich rankingach. Warto też pamiętać, że jesteśmy w pierwszej szóstce krajów europejskich o najwyższym deficycie. Poniższej przedstawię też wskaźniki, które zostały ujęte w projekcie budżetu na rok przyszły. Dynamika PKB– 4%, średnia roczna inflacja – 2,8%, dynamika przeciętnego nominalnego wynagrodzenia – 5,8%, stopa bezrobocia na koniec roku – 10%. To te najważniejsze.
Oczywiście, w zaplanowanym projekcie budżetu są również pokazane wzrosty dochodów, głównie
z podatków.
Natomiast, jakie są rozbieżności pomiędzy tymi danymi a danymi zewnętrznymi? OECD. PKB, oczywiście polskie, w 2011 r. wzrost o 3,9%, a w 2012 r.– o 3,8%. Przypomnę, że w projekcie budżetu jest 4%. Deficyt sektora finansów publicznych w 2012 r. kształtuje się na poziomie 3,7% PKB, natomiast polski rząd zakłada odpowiednio 4% i 2,9%. Międzynarodowy Fundusz Walutowy. PKB wzrost w 2011 r. o 3,8%, a w 2012 – 3,6%. To tak bardzo krótko.
Natomiast wskazane przeze mnie dane są zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Trzeba również zwracać uwagę na sytuację i na to, co dzieje się wokół was, proszę państwa. Oczywiście można na okrągło powtarzać piękne słowa, mówić o przyszłych sukcesach, które państwo osiągniecie, można odwoływać się i bez przerwy szukać winnych poza sobą. Ale mam wrażenie, że goniąc tę Europę, biegniemy tak szybko, że przeciętni Polacy nie zdążyli w trakcie tej pogoni zauważyć, że żyje im się lepiej.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości oczywiście odrzuca informację pana ministra.
Zobacz również
